niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 34

Perspektywa Kat

Otworzyłam oczy i prawie natychmiast poraziło mnie białe ostre światło. Wokół mnie stała grupa lekarzy.
-Katherine.-podeszła jedna z nich bliżej-słyszysz mnie?
Spojrzałam na nią i pokiwałam głową na tak. Ciągle czułam ostry ból i zawroty.
-Wiesz co się z Tobą działo?-zapytał jej kolega.
-Poczułam ostry ból głowy i chyba zemdlałam.-odpowiedziałam cicho-dalej nie wiem.
-Jesteś w szpitalu.-odpowiedziała spokojnie- dokładnie na patologi ciąży.
-Ciąży?-spojrzałam na całą trójkę stojącą przede mną.
-Tak kochanie, jesteś w 10 tygodniu zagrożonej ciąży.-odpowiedział najmłodszy z lekarzy.
Z moich oczu popłynęły łzy. Niemożliwe. Ja nie mogę być w ciąży. Nie teraz. W myślach odliczyłam trzy miesiące wstecz. Grudzień. Pieprzony grudzień.
-Nie martw się, zrobimy wszystko żebyś donosiła dziecko.-uśmiechnął się lekarz i opuścił moją salę.
Nie mogę być w ciąży. To nie może być teraz, nie z Liam'em. Przyłożyłam dłoń do jeszcze płaskiego brzucha i lekko się uśmiechnęłam. Moje małe maleństwo. Do drzwi ktoś zapukał.
-Mogę?-w drzwiach zobaczyłam głowę Molly.
-Jasne.-uśmiechnęłam się.
Brunetka zajęła miejsce na krzesełku obok i złapała mnie za rękę.
-Kat.-zaczęła-skoro nie spałaś z Max'em, to dziecko jest Liam'a?-spojrzała na mnie.
Z moich oczu popłynęły litr łez.
-Proszę Cię, nie mów mu o tym.-spojrzałam błagalnie na przyjaciółkę.
-Kat..on powinien wiedzieć. Jesteś w ciąży, zagrożonej. Lekarze mówią, że to prawdopodobnie jest konflikt serologiczny.
Konflikt serologiczny? Mój organizm próbuje się pozbyć mojego maleństwa? Owocu miłości mojej i Liam'a?
-Proszę Cię. On ma córeczkę. Będzie szczęśliwy.-ścisnęłam jej dłoń
-A ty?
-Ja mam Max'a. Obiecaj mi Molly.
-Obiecuje.-przyjaciółka się do mnie uśmiechnęła.

Perspektywa Liam'a

Danielle wwieźli na salę. Siedziałem obok niej na krzesełku i patrzyłem w okno.
-Jak nazwiemy maleństwo?-zwróciła moją uwagę dziewczyna-może Katherine?-zaśmiała się-albo Abigail?
-Nie bądź śmieszna, a tym bardziej ironiczna.-spojrzałem na nią.
Nie wyglądała na zmęczoną. Na porodówce spędziła tylko półtorej godziny. Cesarskie cięcie. Do sali weszła pielęgniarka trzymając małe zawiniątko, które podała Danielle.
-Zobacz ma Twoje oczy.-zaśmiała się brunetka patrząc na małą.
-Jasne...zwłaszcza, że i ja i ty mamy brązowe,a ona niebieskie.-spojrzałem na małą.
-Ronnie.-uśmiechnęła się.
-Co proszę?-zwróciłem się do niej.
-Nazwiemy ją Ronnie. Ronnie Payne.
-Oczywiście. Chcesz coś do jedzenie?-zapytałem wstając z krzesła.
-Nie, ale wróć szybko. Tęsknimy.-uśmiechnęła się.
Nie spoglądając na nią wyszedłem z sali i skierowałem się do gabinetu lekarskiego. Zapukałem do drzwi które następnie otworzyłem.
-Już do pana idę.-zwrócił się do mnie jedne z lekarzy.-w czym mogę pomóc.
-Chciałem się dowiedzieć, czy możliwe jest przeprowadzenie testów na ojcostwo.-zwróciłem się-jak najszybciej.
-Jest taka możliwość...jednakże na wynik czeka się dwa tygodnie.-zwrócił się do mnie.
-Nie da się szybciej?
-Niestety takie są przepisy.
-Da radę pan się tym zająć.
-Z przyjemnością panie Payne. Jeszcze dzisiaj.-uśmiechnął się.-Do widzenia.
-Dziękuje i do widzenia.

Perspektywa Promise

Molly siedziała z Lat już jakiś czas i nie kazała sobie przeszkadzać.
-Może jak jesteśmy w szpitalu to pójdziemy do Liam'a?-zapytał się Niall-albo chociaż znaleźć Louis'a.
-Dobry pomysł.-poklepał go Zayn.
-Wy idźcie.-odezwał się zmartwiony Max.-ja poczekam na Molly.
-Zostać z Tobą?-zapytałam przyjaciela.
-Idź.-uśmiechnął się- pogratuluj Liam'owi dziecka.-zironizował.
Złapałam Niall'a za dłoń i splotłam nasze palce i ruszyliśmy w czwórkę długim białym korytarzem.
-Co wy tu robicie?-zapytał się zdziwiony Louis, kiedy nas zobaczył.
-Kat jest w szpitalu.-odpowiedział smutno Zayn.-Molly z nią jest.
-Gdzie jest Liam?-zapytał się Harry- i jego maleństwo.
-Wyszedł.-odpowiedział Loueh- a wiecie, że maleństwo ma błękitne oczy.-zaśmiał się.-Gdzie leży Kat?
-Na patologi ciąży.-odpowiedziałam.
-Ciąży? Jakiej ciąży?-usłyszałam za sobą głos Liam'a.

Perspektywa Liam'a

-Jakiej ciąży?-powtórzyłem pytanie.-odpowiesz mi ktoś w końcu?-popatrzyłem na nich.
-Liam uspokój się.-odezwał się Zayn.
-Jakiej kurwa ciąży? Kto znowu?-powtórzyłem pytanie świdrując ich wzrokiem.
-Kat-odpowiedział Niall-leży na patologi ciąży.
Kat. Moja Kat w ciąży. Będzie mieć dziecko z Max'em.
-Która sala?-zapytałem
-Liam, nie.-zaprotestowała Promise.
-Która sala?-krzyknąłem
-203-odpowiedziała skruszona.
Ile siły w nogach pobiegłem pod wskazaną salę. Drzwi były uchylone. Max siedział i trzymał moją Kat za rękę.
-Max ale to jest..-zaczęła dziewczyna.
-Wiem kochanie.-pocałował ją w dłoń-wychowamy maleństwo razem i będziemy rodziną.
-Mimo tego?
-Ja już kocham tego brzdąca.-zaśmiał się chłopak.
Drzwi delikatnie się otworzyły okropnie przy tym hałasując, para zaciekawiona odwróciła głowę.
-Liam.-wyszeptała dziewczyna głosem wypełnionym strachem.


Wcześniej niż planowałam...i ups Kat jest w ciąży.
Chyba mnie nie lubicie bo tak mało komentarzy, ale to nic bo ja i tak będę stałych czytelników zanudzać moim wypocinami.

Którego bohatera lub bohaterów lubicie najbardziej ? 

środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 33

1 marzec


Perspektywa Liam'a

-Jak to są ze sobą?-jęknąłem.
-No normalnie...tak mi mówiła Eleanor, która wie od Niall'a któremu powiedziała to Promise.-zaśmiał się Louis. 
-Nabijasz się ze mnie?-lekko uniosłem brwi.
-No nie...ale wiem od Hazzy który się z nimi widuje, że Kat nie jest za szczęśliwa. 
Nie spotykałem jej już w szkole, gdyż przestałem do niej chodzić. Nie chodziłem do nich kiedy Promise nas zapraszała, przez Danielle oddaliłem się od wszystkich z kim jakikolwiek kontakt miała Kat.
-Myślę, że powinieneś dać sobie spokój...Ona już do Ciebie nie wróci.-poklepał mnie po ramieniu Tomo-za bardzo ją skrzywdziłeś. A kiedy rozwiązanie?-nagle zmienił temat.
-Za jakieś dwa tygodnie.-odpowiedziałem-prawie codziennie nie ma jej w domu i wraca wieczorem.
-Serio?
-Nie mów, że Cię to dziwi.-zaśmiałem się-podobno chodzą gdzieś razem z El.
Chłopka zakrztusił się wodą którą właśnie popijał.
-Ale to niemożliwe.-odpowiedział odstawiając szklankę-Eleanor nie ma od dwóch tygodni w Londynie.
-Jak to?
-Załatwia ostatnie sprawy na uczelni. Jakieś sesja czy coś tam.
Spojrzałem na niego zaszokowany. Od pewnego czasu Danielle wychodziła popołudniami, a wracała wieczorami obładowana torbami z nowymi ciuchami. W jednym Louis ma rację, jak to wszystko okaże się kłamstwem cholernie ciężko będzie mi odzyskać Katherine.
-Wiesz, że Matt wyjechał?-zaśmiał się Tomo
-Dlaczego?
-Katherine bracie.-spojrzał na mnie-wolał wyjechać niż patrzeć na jej szczęście.
Przynajmniej jednego zawodnika później mniej Pomyślałem.
-Liam-do salonu weszła Danielle trzymając się za brzuch-zaczęło się.
-Co się zaczęło?-zaciekawił się Louis
-Ona rodzi kretynie-uderzyłem go w głowę-idź po torbę na górę.
Dzięki Bogu, że wszystkie potrzebne rzeczy na wszelki wypadek były już na szykowane. Objąłem dziewczynę w pasie i pomogłem usiąść w samochodzie.
-To kierunek szpital witać małego Payne na świecie.-zaśmiał się Tomlinson zamykając drzwi.

Perspektywa Molly

Siedzieliśmy z Kat i Promise u Max'a. Na dodatek przyczłapał jeszcze Harry z Zayn'em i Niall'em (ten nie mogł spędzić chwili bez Promo.) Mężczyźni siedzieli i oglądali jakiś powtórkowy mecz, a my rozmawiałyśmy na balkonie ciesząc się pierwszym bez deszczowym dnie w Londynie od dwóch tygodni.
-I jak wam się układa?-zaśmiał się Promise patrząc na zamyśloną Kat.
-Jest dobrze.-odpowiedziała dziewczyna-ładnie dziś.
  Katherine chodziła rozkojarzona od kilku tygodni, siedziała ciągle w książkach tłumacząc się egzaminami które są już za trzy tygodnie.
-A jaki jest w łóżku?-zaśmiałam się.
-Nie wiem.-odpowiedziała-nie spaliśmy ze sobą.
-Jak to nie spaliście? Zostajesz czasami u niego na noc, a on u Ciebie.-jęknęła Promise-nie mydl nam oczu.
-Nie uprawiałam z nim jeszcze seksu, jasne?-odpowiedziała zdenerwowana-mam wam przeliterować.
-Ale jak to?-zapytałam zdziwiona.
-Normalnie Molly.-odpowiedziała.
-Ty ciągle kochasz Liam'a.-spojrzałam na niego. 
-Nie kocham Liam-powiedziała wstając-kocham...-zamyśliła się-Max- dokończyła i weszła do domu kierując się schodami do pokoju. Wymieniłam spojrzenie z Promise i weszłyśmy do domu. Oby dwie usiadłyśmy na kolanach naszych partnerów.
-Pokłóciłyście się.-zaśmiał się Niall przeczesując włosy Promise.
Wyglądali fanatycznie. Promise promieniowała radością a z twarzy Horana nie schodził uśmiech.
-Malutka wymiana zdań.-uśmiechnęłam się.-jak wynik.
-Fantastycznie.-zaśmiał się Max.
-Nie wiecie kiedy wraca Eleanor?-spojrzałam na nich.
-Nie wiem kotek.-odpowiedział mi Harry-a co?
-Chce iść na zakupy.-mruknęłam
-Dobry pomysł-poparła mnie Promise.
-Jestem głodny-jęknął Niall, a my wybuchnęliśmy śmiechem.
Śmialiśmy się tak dopóki naszym uszom nie doszedł dźwięk telefonu Malika.
-Słucham?-zaczął rozmowę Zayn-tak już im mówię.-zaśmiał się-przyjedziemy poźniej.-rozłączy się i odłożył telefon.
-Danielle urodziła. Liam ma córkę.-ogłosił nam, a ja z Harry zobaczyłam tylko Kat, która tracąc przytomność spadała ze schodów.
-Dzwonicie szybko po pogotowie.-krzyknęłam do niech i zerwawszy się z kolan Hazzy pobiegłam do przyjaciółki.


Tak malutka nieplanowana w ogóle niespodzianka. 
Jak myślicie co jest/ będzie Katherine? 
I czyżby Liam domyślał się,że coś nie gra? 
Liczę na opinię :) 

Kolejne rozdziały będą się pojawiać co 2-3 dni. :)

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 32

3 tygodnie później. Sylwester. 

Perspektywa Kat


To już tydzień odkąd się przeprowadziłam. Wszystkie zdjęcia Liam'a i pamiątki związane z nim leżą w pudełku głęboko w szafie. Nie rozmawiałam z nim od tamtego dnia w ogródku Louis'a oprócz cichych "cześć" na szkolnym korytarzu. Naszym codziennym gościem jest Niall, a wraz z nim przynajmniej Louis albo Zayn. Od Eleanor wiem, że Danielle wymyśla imię dla dziecka choć nie zna jego płci. Tęsknie za nim...tak bardzo. Nie ma dnia, żebym nie myślał czy dobrze postąpiłam. Nawet osoba Max'a nie powoduje na mojej twarzy tak często uśmiechu jak kiedyś. Wrócił do Londynu trzy dni po świętach i mieszka naprzeciwko mnie i Promise. Siedziałam na łóżku i wpatrywałam się w komodę stojącą naprzeciwko niego. Ktoś zapukał do mojego pokoju.
-Mogę wejść?-w drzwiach ukazała się głowa Clarks'a.
-Jasne.
-Przyszedłem się spytać czy idziesz dziś do Lousia?-zapytał siadając obok mnie.
Tak impreza sylwestrowa u Louis'a. Chłopak stwierdził, że jak się nie pojawię to się na mnie śmiertelnie obrazi gdyż odpuściłam sobie jego urodziny.
-Nie mam wyjścia.-odparłam znudzona-oczywiście ty też idziesz?
-Jasne, miałbym przepuścić kolejną popijawę z Malikiem? Nigdy.-zaśmiał się.-będę czekał na Ciebie na dole.-pocałował mnie w policzek i wyszedł z pokoju.
Czy on nie może być tylko moim przyjacielem? Dlaczego ja nie jestem cholernie brzydka? Może moje życie było by wtedy lepsze? Zgarnęłam sukienkę na dzisiejszy wieczór i poszłam do łazienki się szykować.

Perspektywa Liam'a

-Jesteś już gotowy?-do sypialni weszła Danielle-spóźnimy się.
-Jak chcesz to idź!-warknąłem.
Spojrzała na mnie i trzaskając drzwiami wyszła z pokoju. Czy to nie dziwne, że od trzech tygodni wszystko mnie irytuje? Najczęściej jednak obrywało się Danielle, która wychodziła na całe dnie pod pretekstem zakupów. Wprowadziła się. Tysiące razy miałem już wykręcony numer Kat, ale nigdy nie miałem odwagi by zadzwonić. Od Louis'a wiem, że też nie wygląda za szczęśliwą. Ten rok zaczął się beznadziejnie, a jeszcze gorzej się skończy. Ostatni raz spojrzałem w swoje odbicie i wyszedłem z pokoju kierując się do posiadłości Tomlinsona.

Perspektywa Kat

-Wyglądasz prześlicznie.-uśmiechnął się Max kiedy zeszłam na dół-gdzie Promise?
-Prawdopodobnie już pojechała wcześniej do Niall'a.
Dzisiejszego wieczoru zdecydowałam się na czarną sukienkę bez ramiączek w delikatne kwiatki i kręcone włosy.
-Uśmiechnij się, to będzie fantastyczny wieczór.-otworzył mi drzwiczki do samochodu-jestem przy Tobie.
Uśmiechnęłam się blado i zapięłam pasy. Oparłam głowę o zagłówek i czekałam, aż Max który odpalił samochód i ruszył przez puste drogi Londynu.
-Jak tam w szkole?-zapytał nie odrywając wzroku od ulicy
-Jak na razie dobrze.-uśmiechnęłam się-nadrobiłam zaległości więc jest okej.
-To dobrze-uśmiechnął się do mnie.


-Boże ile ludzi.-jęknęłam kiedy Max otworzył mi drzwi-on nie zna umiaru.
Max tylko się zaśmiał i trzymając mnie za rękę ruszył w kierunku wejścia. Odruchowo odwróciłam głowę by spojrzeć na dom stojący obok. Było ciemno. Ciekawe czy Nowy Rok przywitają razem?
-Nareszcie Cię widzę.-przed nami pojawił się nagle gospodarz z drinkiem w ręku-myślałem zdrajco, że nie przyjdziesz.-pocałował mnie w policzek.
-Jak mogłabym odpuścić imprezę stulecia?-zaśmiałam się
-Bawcie się dobrze.-uśmiechnął się i poszedł przywitać pozostałych.
Spojrzałam na Max'a, puściłam jego rękę i ruszyłam w tłum. Podeszłam do bar i wzięłam kieliszek czystej. Po moim ciele rozeszło się przyjemne ciepło, już zdążyłam zapomnieć jak smakuje alkohol, sięgnęłam po jeszcze jeden kieliszek i następny.
-Ładnie tak pić samej?-usłyszałam głos Prom
-Bardzo ładnie-zaśmiałam się- gdzie zgubiłaś Horana?
Moje siostra wpadła po uszy, zresztą blondynek też. Ta dwójka świata za sobą nie widzi, zupełnie jak ja i... Trzeba zmienić temat.
-To za co pijemy?-spytałam podając jej kieliszek
-Za Twoje szczęście?-odpowiedziała mi pytaniem.
-Albo raczej za jego brak.-opróżniłam kieliszek.
Spojrzała na mnie wzrokiem seryjnego mordercy i wyciągnęła za rękę na parkiet. We dwie zawładnęłyśmy parkietem dopóki Dj Malik i Dj Clarks nie zmienili piosenki na wolniejszą. Moją siostrę do tańca poprosił Niall, a ja wycofałam się w głąb domu.
-Mogę Cię prosić do tańca.-ktoś stanął przede mną i podał mi dłoń.
Podniosłam głowę do góry i stanęłam twarzą w twarz z Liam'em.
-Proszę.-wyszeptałam
Szybko przemyślawszy wszystkie za i przeciw podałam mu rękę Objął mnie rękoma w pasie, swoje ramiona zarzuciłam mu na szyję zaciągając się jego zapachem. W brzuchu pojawiło się stado motyli.

MUZYKA

-Twoja narzeczona morduje mnie wzrokiem.
-To nie jest moja narzeczona.-zgarnął kosmyk moich włosów za ucho-tęskniłem.
-Ciii...nie mów tego.
-Ciągle czuję Twoje usta na moich...delikatny dotyk Twoich dłoni...-wyszeptał mi do ucha.
-Powiedziałam przestań.
-To jest sama prawda Kat.
-Z czasem Ci przejdzie.-rozluźniłam trochę uścisk
-A Tobie przeszło?-spojrzał na mnie-no właśnie.
Na całe moje szczęście piosenka się skończyła. Do Liam'a podeszła wściekła Danielle i pociągnęła go za sobą do ogródka.
-Nigdy nie chciałam widzieć Cię nieszczęśliwego.-szepnęłam sama do siebie.
-Jak Ci się podoba?-podeszła do mnie Eleanor
-Ym...jest fajnie.-spojrzałam w miejsce gdzie Danielle kłóciła się z Liam'em.
-Nie przejmuj się, kłócą się parę razy dziennie.-uśmiechnęła się
-Co tam moja księżniczka robi?-Max przytulił się do mnie opierając głowę na moim ramieniu.
-Zaraz...zaraz...wy jesteście razem?-spojrzała na nas brunetka.
-Nie.
-Tak.
Odpowiedzieliśmy jednocześnie. Spojrzałam na niego, a Eleanor się od nas oddaliła.
-Chodź zostało tylko 10 minut do zakończenia roku.-złapał mnie za rękę i wyprowadził do ogródka.
Louis podał nam lampiony i zapalniczki.
-Tylko pomyśl sobie życzenie.-zaśmiał się chłopak.
Kątem oka spojrzałam na Liam'a, stał obok Danielle z bezuczuciowym wyrazem twarzy.
-Na cztery puszczamy.-zaśmiał się gospodarz.-raz...dwa...trzy...i cztery.
W górę poleciało pełno białych lampionów. "Żeby wszystko się ułożyło" pomyślałam i pozwoliłam by i moje marzenie poszybowało ku górze.

-Jeszcze dwie minuty.-obok nas zmaterializował się Promise.-a Molly z Harry siedzą w NY...takim to dobrze.-westchnęła.
-Mogłaś jechać z nimi.-zaśmiałam się
-Nie mogłabym zostawić Niall'a.-przytuliła się do swojego towarzysza.
Uśmiechnęłam się patrząc na nich, a mina zaraz mi zrzedła kiedy zobaczyłam jak Danielle klei się do Liam'a.
-O czym pomyślałeś?-szepnęłam do Max'a.
-Chciałbym abyś mnie pocałowała.-odpowiedział-sama
-3...2...1-krzyczeli goście, a zaraz na niebie pojawiło się pełno kolorowych petard.
Spojrzałam na Max'a i uśmiechnęłam się do niego.
-Szczęśliwego Nowego Roku.-wyszeptałam i wpiłam się w jego usta by spełnić jego marzenie.
 
Jestem dumna z samej siebie,że dałam dziś radę. 
Przepraszam za każdy błąd.
Kolejny postaram się dodać koło środy/czwartku gdyż mam urwanie głowy w szkole. ;c
Mam nadzieję,że wam się spodoba.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 31

Perspektywa Promise

-Mamo wychodzę.-krzyknęłam zakładając kurtkę.
-A gdzie idziesz?-prawie natychmiast się zmaterializował przede mną.-wracasz do domu o 5 nad ranem nie tłumacząc wcześniej gdzie idziesz.
-Idę do Katherine. Chyba nie muszę Ci przypominać, że mam skończone już dawno osiemnaście lat?-spojrzałam na nią.
-Jesteś kompletnie nie odpowiedzialna. Nie wiem czy to dobry pomysł żebyś zamieszkała sama.
-Nie sama tylko z NessKat. Swojej ulubionej siostrzenicy chyba możesz zaufać?
-Promise.-krzyknęła.
-Nie mam czasu rozmawiać. Cześć.-zamknęłam za sobą w drzwi i ruszyłam w drogę kierując się ścieżkami przysypanymi białym puchem.
Wczorajszy wieczór nie należał do udanych, aczkolwiek na pewno nie jego zakończenie. Zaraz po wyjściu Katherine każdy w kiepskim humorze zebrał się do domu, bo nikt nie miał ochoty już pić. Ciekawe czy Harry i Molly się już pogodzili.
Już za trzy dni wprowadzamy się do naszego przytulnego mieszkanka wraz z Kat, a w przyszłym tygodniu impreza urodzinowa Tomlinsona.
Uśmiechając się do każdej napotkanej osoby doszłam do domu Katherine, kiedy pukałam do drzwi dostałam sms.


Masz jakiś kontakt z Kat? Liam zamknął się w domu i z nikim nie chce rozmawiać.
Tęsknie Nialler. xx

Nie pukając weszłam do domu. Zdjęłam kurtkę i schowałam ją do dużej szafy. Kat siedziała na kanapie w salonie jedząc lody i oglądając "Titanica", a obok niej przykryta kocykiem spała Lily.
-Cześć.-odezwałam się siadając na fotelu.-o co Ci wczoraj z tym pożegnaniem chodziło? Oni się boją, że stracą przyjaciółkę.
-Wyobrażasz sobie ich przyjaźniących się z byłą dziewczyną Liam'a?-zapytała wyłączając film.-Bo ja nie. 
-Nie powiedziane, że jeszcze nie będziecie razem.-spojrzałam na nią.-Kat, nie płacz proszę Cię.
-Nie rozumiesz, że ja go kocham? Że nie potrafię nie myśleć o nim choćby przez sekundę? Zawsze go kochałam! A teraz ten pieprzony los drugi raz mi go odbiera.
-Nic nie jest stracone, on też Cię kocha.-podeszłam do niej.
-On w marcu zostanie ojcem...-zacięła się- a parę miesięcy później mężem. Ja nie zamierzam być jego kochanką.-wstała z kanapy i wzięła małą na rękę-jeżeli to wszystko to możesz już iść. Odezwę się do was wszystkich...jutro.-odpowiedziała i zniknęła na górze. 

Perspektywa Danielle

Stałam właśnie przed lustrem szykując się do wyjścia, kiedy po pokoju rozniósł się dźwięk mojego telefonu. Eleanor.
-Możesz być z siebie zadowolona Dani.-naskoczyła na mnie nie czekając aż się odezwę-nie spodziewałam się tego po Tobie. 
-Możesz jaśniej, bo nie wiem o co Ci chodzi.-zapytałam malując jedną ręką usta.
-Zastanów się nad swoim postępowaniem. Liam cierpi, i to przez Ciebie.-nim zdążyłam odpowiedzieć rozłączyła się.
Wrzuciłam telefon do dużej czarnej torebki, nałożyłam płaszczyk i zamykając drzwi opuściłam swoje mieszkanie. 
-Wychodź szybko maluszku.-pogładziłam swój brzuch.
Wsiadłam na dole do zamówionej taksówki, która zawiozła mnie pod wskazany adres.Wyjęłam z torebki komplet kluczy i otworzyłam sobie mieszkanie na trzecim piętrze.
-Danielle to ty?-usłyszałam krzyk z kuchni.-chodź tu do mnie.
Odłożyłam torebkę na szafkę i poszłam do kuchni.
-Stęskniłem się.-odwrócił się do mnie Joe-kiedy wyjdziemy gdzieś w końcu razem?
-Jak na razie na pewno nie.-spojrzałam na swój brzuch.
-Jesteś pewna ,że to nie jest moje dziecko?-przyciągnął mnie do siebie.
-Choćby nawet to i tak Liam nie pozna prawdy.-uśmiechnęłam się- przy nim jestem ustawiona do końca życia.
-Ale....
-Oj zamknij się już.-powiedziałam i złączyłam nasze usta.

Perspektywa Louis'a

-Ej powinniśmy do niego iść.-odezwał się Zayn paląc trzeciego już papierosa w przeciągu piętnastu minut. 
-Powiedział, że chce dzisiaj być sam.-odpowiedziałem mu.- nie wiecie co z Kat? 
-Podobno...-zaczął Niall przeżuwając kanapkę-też chce być sama, nawet z Prom nie chciała rozmawiać.
-Ale się porobiło.-rzuciłem piłką o podłogę.-a ty pogodziłeś się z Molly?-spojrzałem na Hazze.
-Żartujesz? Najpierw na mnie nawrzeszczała, że jestem po jego stronie, a teraz się do mnie nie odzywa. Zayn kur*a przestań palić-krzyknął.
-Nic dziwnego, że jest na Ciebie wkur*iona.-zaśmiał się mulat.
-Spie**alaj.-rzucił Harry  i poszedł do kuchni.
-To wszystko jest takie popieprzone.-westchnąłem.
-Żebyś wiedział stary.-poparł mnie Zayn.
-Mam nadzieję, że oni jeszcze będą razem, a to wszystko okaże się złym snem.-Niall rzucił papierek na podłogę.
-Panowie..-do salonu ponownie wszedł Harry-nie wiem jak wy, ale ja mam ochotę się naj*bać.-zaśmiał się pokazując na butelkę whisky.
-Ale jutro wywiad.-zaczął Horan.
-Pieprzyć to.-zaśmiałem się i wyjąłem szklanki-wypijmy za naszych najlepszych przyjaciół.-krzyknąłem a wszyscy śmiechem przyznali mi rację.

Nie mam pojęcia czy ten rozdział przypadnie wam do gustu ;c
Taki króciutki, ale mnie najbardziej podoba się perspektywa Danielle a wam? 
Przepraszam za każdy błąd jaki się znajdzie.
Kolejny postaram się dodać jak najszybciej.
Miłego czytania i pozdrawiam. :* 

piątek, 28 marca 2014

Rozdział 30

Perspektywa Kat

Wyszłam z domu kierując się do Hyde Park na spacer. Ciężko było mi siedzieć samej w domu i patrzeć na ściany w swoim pokoju. Wyszłam z domu rzucając mamie tylko krótkie wychodzę. Telefon ciągle dzwonił chociaż zapewniłam mamę, że niedługo wrócę. Musiałam sobie wszystko na spokojnie przemyśleć. Nie będę się spotykać z Liam'em. Nie będę dla niego tą drugą. Nie będę rozwalać tej jakże szczęśliwej rodzinki. Popełniłam duży błąd zakochując się w nim na zabój i pozwalając sobie zatracić się w tym uczuciu. Telefon po raz kolejny zadzwonił w kieszeni mojej kurtki. Eleanor. Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Słucham.-odezwałam się.
-O Kat.-zaśmiała się.-wpadnij do mnie jak możesz.
-Po co?-zapytałam.
-Przychodź, a nie gadaj. Czas to pieniądz.-zaśmiała się i rozłączyła.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam ku wyjściu z parku kierując się do posiadłości Tomlinsona i Calder.

Perspektywa Molly.

-Odebrała?-zapytał Liam siedzący na fotelu.
-Odebrała.-mruknęła do niego Eleanor-nie wiem po co w ogóle przychodziliście.
-Bo się denerwowaliśmy.-pocałował ją Louis.
Harry siedział obok mnie i bawił się moim włosami, a Liam tępo patrzył się w drzwi.
-Gdzie zgubiłeś Danielle?-zakpiłam.
-Molly, przestań.-spojrzał na mnie Harry.
-Co Molly przestań?-spojrzałam na każdą twarz z osobna i wstałam z kanapy.
-Cicho.-zabrał głos Liam i podszedł do mnie mierząc mnie wzrokiem-powiedz co masz powiedzieć.
Byłam od niego niższa o pół głowy.
-Uspokójcie się.-podszedł do nas Louis
-Odejdź Tomlinson.-warknął w jego kierunku Liam.
-Miałam Cię za fajnego chłopaka godnego mojej przyjaciółki, najodpowiedniejszego z waszej piątki, ale okazałeś się skończonym skurwielem.-syknęłam w jego stronę.
Liam stał w miejscu i rzucał we mnie piorunami. Czekałam na jakikolwiek jego ruch.
-Molly.-syknął w moją stronę Harry.-opanuj się.
-Ależ ja jestem opanowana.-odpowiedziałam mu nie patrząc na niego.
-Jeszcze masz mi coś do powiedzenia?-zakpił Liam- jakim to nie jestem chamem? Jak w ogóle śmiałem zabawić się Kat? To Ci kurwa powiem, że ją kocham, ale będę miał dziecko.-podszedł do mnie.
-Dziecko?-zaśmiałam się-dziwne, że przedwczoraj widziałam Danielle z jakimś fagasem, ale wierz sobie jej dalej, a obiecuje Ci, że zrobię wszystko, żeby Kat była z Max'em, a Ty będziesz żałował, że straciłeś taką dziewczynę.
-Nie zrobisz nic w tym kierunku. To jest jej życie. -odpowiedział chwytając mnie za nadgarstek.
-Ależ uwierz, że zrobię wszystko żeby jak najszybciej o Tobie zapomniała.
-Nie zrobisz tego.-syknął
-Oj uwierz, że zrobię. I to wcześniej niż Ci się wydaje.-wyrwałam mu rękę i wyszłam do ogródka ochłonąć.

Perspektywa Liam'a

-Stary przepraszam Cię za nią.-podszedł do mnie Harry.
-Nie musisz.-odpowiedziałem otwierając kolejne piwo.- nie tylko ona obecna tu tak myśli.-spojrzałem po dziewczynach, a one wszystkie odwróciły głowy.
Zegarek wskazywał 3:24, a żadne z nas nie było śpiące. Rozległo się pukanie do drzwi, więc Louis wstał i poszedł otworzyć.
-Louis co tu jest...-weszła do pokoju i spojrzała na nas wszystkich z piwami w rękach.-grane?-odwróciła się do niego.
-Martwiliśmy się o Ciebie.-zaśmiał się.
-Jak widać nie było powodu.-spojrzała z powrotem na mnie.-idę, nie będę wam przeszkadzać.
-Siadaj.-pociągnął ją za rękę tak, że opadła na kanapę obok mnie.
-Porozmawiamy?-szepnąłem do niej.
Odwróciła głowę i spojrzała na mnie.
-Dobrze.-wstała i wyszła do ogródka.
Odstawiłem butelkę z piwem i ruszyłem za nią. Molly, kiedy tylko mnie zobaczył weszła do domu.
Dziewczyna stała oparta o ścianę domu i patrzyła w rozgwieżdżone niebo.
-Pamiętasz jak jeszcze nie dawno byliśmy szczęśliwi?-podchodzę do niej.
-Ciii...nie mów nic.-Katherine głośno wciąga powietrze-te ostatnie wieczory z Tobą to było coś...-przeciera dłonią policzek.-coś wspaniałego, ale im szybciej to zakończymy tym lepiej dla nas.
-Zakończymy?-złapałem ją za ramiona, a ona odwróciła głowę.-wiesz co mówisz?
-Wiem...-odetchnęła- Kocham Cię, ale tak będzie lepiej.
-Lepiej? Dla kogo?-starałem się zachować jak najspokojniejszy głos.
-Dla mnie.-odpowiedziała-Ty założysz rodzinę i będziesz szczęśliwy.-spojrzała na mnie oczami przepełnionymi bólem.
Puściłem ją i wszedłem do domu. Wziąłem swoją kurtkę i nie tłumacząc nic nikomu, trzaskając drzwiami opuściłem posiadłość Tomlinsona.

Perspektywa Kat

Koniec. Definitywny koniec życia jak w bajce. Już nigdy nie będę księżniczką, a Liam nie będzie moim księciem, nie był mi pisany. Starłam z policzków łzy i weszłam do domu.
-Pokłóciliście się?-doskoczył do mnie Zayn.-czemu Liam tak szybko wyszedł.
-Wiem.-spojrzałam na ich spokojne twarze-cieszę się, że pojawiliście się na nowo w moim życiu-posłałam im smutny uśmiech.-Perrie, Eleanor jesteście fantastyczne .
-Możesz jaśniej kochanie.-zaśmiał się Louis-bo za dużo wypiłem i nie rozumiem.
Spojrzałam na twarze chłopaków. No tak Louis siedział szczerząc żeby do wszystkich tak samo jak Harry i Niall.
-Dziękuje wam za te kilka miesięcy przyjaźni, nigdy ich nie zapomnę. A ty Harry.-spojrzałam na loczka-dbaj o Molly.-odwróciłam się do drzwi.
-Odchodzisz?-usłyszałam za sobą głos Zayn'a.-a co z Tobą i Liam'em?
Odwróciłam głowę przez ramię i spojrzałam na mulata.
-Mnie i Liam'a już nie ma.-odpowiedziałam i wyszłam z domu.


Jak wam się podoba taki rozwój sytuacji ? 
W mojej bujnej wyobraźni(najlepiej pracującej na lekcji matematyki) jest cholernie dużo nowych wątków. 
Przepraszam za jakiekolwiek błędy i,że jest taki krótki :) 
Następny postaram się dodać jak najszybciej.
Kocham was <3