piątek, 3 października 2014

Rozdział 37

Perspektywa Niall'a

-Zamierzasz to tak zostawić?-zapytał Zayn w przerwie między próbami.
-A co mam zrobić?-Liam bawił się swoimi palcami-rozumiem ją.
-Człowieku rozumiesz?-wybuchł Harry.
-Ja ją zostawiłem, a chłopak skorzystał z okazji, jedyne co mi zostało to każdego dnia zapewniać siebie jakim to jestem idiotą.-podniósł się z kanapy i opuścił pomieszczenie.
W sumie to go rozumiem...nie zaraz chwila nie rozumiem, przecież to Liam Payne. Jedyna miłość Katherine Brown. Zresztą to już chyba pozamiatane...choć nie chce mi się wierzyć, że Kat przestała go kochać.
-Louis, a co Ty tak cicho siedzisz?-zwróciłem się do bruneta.
-Ja...-zaciekawił się-nic...ja muszę wyjść się przewietrzyć.
I tak samo jak Liam wyszedł z pokoju.
-Co się z nimi ostatnio dzieje?-westchnął Harry.
-Nie mam pojęcia, ale nic dobrego to nie wskazuje.-poklepałem go po ramieniu.

Perspektywa Kat

-Boże, nadal nie mogę się oswoić z tym, że zostanę babcią.-westchnęła do telefony mama.
-Mamuś...a co ja mam powiedzieć?-zaśmiałam się.
-Nie pośpieszyliście się z Max'em?-zapytała
Z Max'em. Tak bardzo chciałabym powiedzieć im wszystkim prawdę....całemu światu, że będę mieć dziecko z mężczyzna którego...którego kocham.
-Mamuś pod koniec kwietnia się pobieramy, więc będzie dobrze.
-Czemu tak szybko?-zapytała
-Żeby nie było widać jeszcze brzucha. Skromna uroczystość dla rodziny i znajomych.
-Najważniejsze, że jesteś szczęśliwa.
Szczęśliwa? Tylko czy ja jestem na pewno szczęśliwa.
-Tak mamuś.A co u mojej siostrzyczki.-zmieniłam temat.
-Wspaniale, musisz przyjechać ją odwiedzić.-zaśmiała się.
-Muszę kończyć, Molly przyszła.-skłamałam- Kocham was i ucałuj Madi'e. -rozłączyłam się i odłożyłam telefon na stolik. Spojrzałam na swój palce który zdobił pierścionek...zaręczynowy.
-Po co to zrobiłaś?-usłyszałam za sobą głos Promise.
-Zrobiłam co?-odwróciłam się do niej.
-Obydwie wiemy, że kochasz go jak przyjaciela...jak brata ale nigdy nie pokochasz jak Liam'a-westchnęła.
Na samo wspomnienie jego imienia w brzuch rozleciało mi się stado motyli. To dziwne...cholernie dziwne i skomplikowane.
-Nie wiesz nic co czuję.-westchnęłam-jachce tego.
-Teraz tak...ale potem będziesz żałować.
-Nie będę. Idę się położyć.-skierowałam się do swojego pokoju.

Perspektywa Molly

-W czym mogę Ci pomóc?-zapytałam Max'a siadając naprzeciwko niego z filiżanką kawy.
-Chodzi o Katherine.-westchnął.
-Zaręczyliście się.-zaśmiałam się.
-Wiem.-westchnął kolejny raz-ale ona nie chce ze mną współżyć, wydaje mi się, że mnie nie kocha.
-Gdyby Cie nie kochała to powiedziała by nie.-pocieszyłam go.
-Ale mimo wszystko nie chce ze mną spać, wydaje mi się,ż e ona kocha nadal Liam'a.-westchnął chłopak.
-Niedługo wszystko się ułoży, na pewno-zapewniłam go-chcesz jeszcze kawy?-zapytałam

Perspektywa Harre'go

Po cichu wszedłem do domu chcąc zrobić Molly niespodziankę, kiedy z salonu usłyszałem dwa głosy.
-Wiem.-westchnął mężczyzna-ale ona nie chce ze mną współżyć, wydaje mi się, że ona mnie nie kocha.
-Gdyby Cię nie kochała to powiedziała by nie-zwróciła się do niego moja dziewczyna
-Ale mimo nie chce ze mną spać, ona nadal chyba kocha Liam'a.
-Niedługo wszystko się ułoży.-zapewniła go Molly.-chcesz jeszcze kawy?-zapytała a ja wszedłem w tym momencie do salonu.
-Cześć.-zwróciłem się do nich-miło Cię widzieć Max-skłamałem.
-Cześć Harry.-uśmiechnął się-dzięki Molly za rozmowę.-podniósł się z kanapy
-Wychodzisz już?-zdziwiła się brunetka.
-Muszę jeszcze coś załatwić, trzy dni przed ślubem muszę lecieć do NY na dzień-westchnął.
-Macie już datę?-zaciekawiłem się.
-Tak, 23 kwietnia, do zobaczenia.
-Do zobaczenia.-odpowiedzieliśmy razem, a Max opuścił nasz dom.
Molly zaczęła sprzątać ze stolika brudne filiżanki.
Skoro jeszcze ze sobą nie współżyli to Max nie może być ojcem jej dziecka, czyli, że Liam. Liam zostanie ojcem a nie wie o niczym.Wyjąłem z kieszeni telefon i napisałem wiadomość.

From Loueh :Niech Els wyciągnie gdzieś wieczorem Molly, a ty razem z chłopkami oprócz Liam'a wpadnijcie do mnie. Bardzo ważne. 
                                                                     Harreh
 
Schowałem telefon do kieszeni i z uśmiechem na ustach udałem się do kuchni.

Tak o to kolejny rozdział. 
Już kolejna osoba poznała sekret Kat.
Jak myślicie, co wymyśli 4/5 zespołu?
Co się stanie jak Max na chwilę wyjedzie?
Kolejny dodam jak najszybciej. :)

wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 36

Dwa Tygodnie później. 
Perspektywa Kat

-Max możesz mi powiedzieć po co to wszystko?-spojrzałam na ładnie zastawiony stół dla dwunastu osób.
-Będziemy mieć gości.-uśmiechnął się tajemniczo chłopak i wrócił do kuchni.
-A mogę wiedzieć więcej?-zapytałam siadając na krzesełku.
-Przychodzą nasi przyjaciele?-uśmiechnął się tajemniczo-idź się szykować-pocałował mnie w policzek i zajął się gotowaniem.
Odkąd wyszłam ze szpitala nic mi nie wolno było robić, tylko odpoczywać. Zero stresu i wszelakiego wysiłku. Weszłam do swojego pokoju i  podeszłam do szafy. Kompletnie nie wiem co na siebie włożyć i po co to wszystko...jeszcze pewnie widok Liam. Liam, Danielle i małej Ronnie. Słyszałam, że mała wcale nie przypomina Liam'a, ciekawe czy moje maleństwo będzie miało coś z ojca. Zdecydowałam się na to, co prawda w spodnie ledwo się już mieszczę. Weszłam do salonu gdzie siedzieli już nasi dzisiejsi goście, o dziwo bez Liam'a i jego...jak na razie dziewczyny.
-Jesteśmy już wszyscy wiec zapraszam do stołu.-uśmiechnął się Max
-Nareszcie się napije alkoholu.-zaśmiał się Louis-nie uwierzycie, ale ostatni raz piłem w lutym.
-Masz rację nie uwierzymy.-zaśmiałam się.
-Jak się czujesz ?-uśmiechnęła się Pezz-znów nie odwiedziłam Cię w szpitalu.
-Jeszcze odwiedzisz.-uśmiechnęłam się.
-A jak się Max czujesz w roli przyszłego tatusia?-zaśmiał się Niall.
Zobaczyłam dziwne miny Molly i Promise. One jedne wiedziały jaka jest prawda.
-Wspaniale.-uśmiechnął się chłopak i pocałował mnie w dłoń-już nie mogę się doczekać.
-To dobrze.-uśmiechnęła się Eleanor.
-Właśnie między innymi dla tego was tu zaprosiłem.-Max wstał z krzesła i uklęknął przede mną-Kat, jesteśmy razem niedługo, ale okropnie mocno Cię kocham i chciałbym żebyś była moją żoną kiedy dziecko się urodzi.-wyjął z kieszeni czerwone serduszko w ktróym był prześliczny pierścionek.-i proszę o Twoją rękę przy twoich przyjaciołach.
Spojrzałam na twarze gości, dziewczyny tryskały podekscytowaniem, a reszta w spokoju piła wino z wyjątkiem poddenerwowanego Louis'a.
Rozum chciał żebym odpowiedziała tak, ale serce głośno krzyczało nie.
-Tak.-spojrzałam na niego-zgadzam się-Max wsunął mi złoty pierścionek na palec i cudownie się uśmiechnął.

Perspektywa Liam'a

-Liam skarbie otworzysz drzwi?-usłyszałem prośbę Danielle-ja przebieram Ronnie.
Kto normalny przebiera dwutygodniowe dziecko cztery albo nawet pięć razy dziennie?
-Pan Liam Payne?-zapytał się mnie mężczyzna trzymając w dłoni jakąś kopertę.
-Tak.
-Proszę podpisać tu.-wskazał miejsce gdzie po chwili znalazł się mój podpis-dziękuje.
Zamknąłem za nim drzwi i spojrzałem na nadawcę-klinika. Nareszcie dowiem się prawdy. Rozerwałem kopertę i wyjąłem z niej białą kartkę. Odnalazłem to jedno jedyne tak ważne zdanie i zamarłem.

 
Na podstawie próbek pobranych od potencjalnego ojca Liam'a Payne'a i Ronnie wyklucza się jakiekolwiek pokrewieństwo w 99,9 % 


Dlaczego się nie cieszę? Dlatego, że wszystko spieprzyłem.
-Kto to był?-zapytała wchodząca do salonu Danielle.
-Oszukałaś mnie. Od samego początku mnie oszukiwałaś.-zacząłem
-O co Ci chodzi Liam?
-O to.-podałem jej kartkę-jak ja byłem głupi, że Ci uwierzyłem...przez Ciebie straciłem osobę którą kocham.
-Liam...to nie tak.-zaczęła brunetka wpatrując się w papier-ja..
-Co ty? Myślałaś, że się nie dowiem? Kto jest ojcem małej?-zapytałem spokojnie.
-Joe.-odpowiedziała skruszona.
-Zabawiłaś się mną, więc teraz możesz do niego wracać.-wziąłem kluczyki od samochodu z komody-a w najbliższym czasie zaczniesz naprawiać wszystko co zniszczyłaś.
-Liam gdzie Ty jedziesz?-zapytała ze łzami w oczach.
-To już nie twój problem Dani.-odpowiedziałem dziewczynie i wyszedłem z domu.
Wsiadłem do samochodu i skierowałem się do apartamentowca w którym mieszkała Kat, teraz  pozostała mi tylko błagać ją o przebaczenie. Zapukałem kilka razy do mieszkania dziewczyny,a po chwili drzwi otowrzył mi Max..
-Liam.-przywitał się-wejdź.
Z głębi mieszkania dochodził śmiechy większej grupy osób.
-O Liam.-zaśmiał się Niall-siadaj koło nas brachu.
-Gdzie masz dziewczyny?-zapytała Eleanor-Ronnie coś urosła.
-Ronnie nie jest moją córką-wydukałem i poczułem na sobie wzrok chłopaków.
Spojrzałem na Kat, zamarła na chwilę.
-A wy coś świętujecie?-zapytałem zaciekawiony.
-Masz napij się.-Louis nalał mi wina do kieliszka-i to lepiej już.
Tak jak polecił, tak zrobiłem. Wziąłem duży łyk czerwonego napoju, a po moim ciele rozeszła się fala gorąca.
-Oświadczyłem się Kat.-Max złapał dziewczynę za rękę eksponując jej pierścionek-a ona się zgodziła.
Gratuluje Payne. Jesteś idiotą. 
 
Perspektywa Kat
 
-Gratuluje-zwrócił się do nas Liam starając się nie okazywać uczuć.
-Dziękujemy.-odpowiedziałam.
Nie jest ojcem jej dziecka. Boże całe cholerne pół roku czekałam na tą wiadomość, a teraz? Teraz nie mogę zranić Max'a. Dlaczego to wszystko musi być tak pomieszane? Tak cholernie pokomplikowane? 
-Kat mogę Cię na słówko prosić.-zwrócił się do mnie Louis.
-Jasne.-odpowiedziałam i wstałam od stołu i skierowałam się z nim do swojego pokoju.
-Ja wiem.-odezwał się gdy drzwi się zamknęły.
-Co Ty wiesz?
-Wiem kto jest ojcem Twojego dziecka Kat.-powiedział spokojnie.
-Skąd?-zapytałam
-Każdy głupi by się domyślił. Kat powiedz mu, teraz już nic wam nie stoi na przeszkodzie.-uśmiechnął się.
-Stoi, ja w kwietniu wychodzę za mąż.
-Tak szybko?-zdziwił się.
-Tak. I proszę, nie mieszaj się w moje życie.-poprosiłam go i wyszłam z pokoju.
 
 
Tak się rozpędziłam i napisałam sobie kolejny rozdział.
Cóż.. Nie pozostaje nic innego jak zaprosić Was do komentowania oraz czekania na next. ;)
Jak myślicie, co wydarzy się w następnym rozdziale?

Rozdział 35

Perspektywa Kat

-Mogę wejść?-zapytał cicho chłopak.
Spojrzałam na Max'a, który zachowywał minę pokerzysty, ale w jego oczach widać było iskierki szczęścia. Jak on mógł się cieszyć moją ciążą. Gdyby to było jego dziecko, a nie Liam'a.
-Jasne.-odpowiedział za mnie chłopak.
Liam podszedł i usiadł na drugim krześle koło łóżka.
-Gratuluje wam.-powiedział, a w głosie wyczuwałam smutek.
-Dziękujemy.-znów odpowiedział za mnie Max mocniej ściskając moją dłoń-tobie i Danielle również.
Liam przełknął ślinę.
-Za dwa tygodnie się okaże czy jest czego.-powiedział cicho i utkwił we mnie swój wzrok.
Do sali wszedł mój lekarz prowadzący.
-Panno Brown chciałbym zamienić słówko.-spojrzał na moich gości-można przy panach?-kiwnęłam głową na tak-otóż pani współczynnik krwi jest ujemny dlatego ojca dziecka musi być dodatni-zaczął mówić, a ja już wiedziałam do czego zmierza-według badań pan Clark's też ma ujemny współczynnik, możliwe, że powikłania są spowodowane inną przyczyną albo ojcem pani dziecka jest kto inny.-skończył swój monolog.
-Czy to jest do czegoś potrzebne?-spojrzałam na niego unikając za wszelką cenę kontaktu wzrokowego z Liam'em.
-Tylko i wyłącznie przy porodzie, dziecko prawdopodobnie od razu będzie musiało mieć podaną krew.
-To Max jest ojcem.-odpowiedziałam.
-Dobrze, tak tylko przyszedłem poinformować.-uśmiechnął się.-do zobaczenia.
Lekarz opuścił moją salę, a Liam wstał z krzesła.
-Ja....ja już pójdę.-pocałował mnie w policzek-do zobaczenia.
-Liam...-odezwałam się a on się odwrócił-cześć.

Perspektywa Liam'a

-Gdzie tak długo byłeś?-zapytała się mnie Danielle kiedy wszedłem do jej sali.
-U Kat.
-Chyba zabroniłam Ci się z nią kontaktować.-zaczęła.
-Czy ja się Ciebie pytam gdzie wychodzisz?-przerwałem jej.
-Spotykam się z El.-zaczęła się tłumaczyć.
-Wiesz to dziwne, bo od dwóch tygodni Calder nie ma w Londynie.
-Nie muszę Ci się tłumaczyć.
-Ja Tobie też.-skierowałem się do drzwi.
-Gdzie idziesz?-spojrzała na mnie brunetka.
-Jadę do domu.
-A ja i Ronnie?-zapytała
-Wy wyjdziecie pojutrze.-odpowiedziałem i skierowałem się jeszcze raz do sali Kat.
Drzwi były otwarte, a brunetka leżała i chyba wpatrywała się w okno. I pomyśleć, że gdybym tego wszystkiego nie spieprzył teraz byłbym najszczęśliwszym facetem na ziemi.
-Mogę?-cicho zapytałem, ale nie dostałem odpowiedzi, więc wszedłem do sali nie czekając na pozwolenie. Podszedłem do łóżka, dziewczyna spała równomiernie oddychając z jedną ręką na brzuchu. Wyglądała tak słodko, uśmiechała się przez sen.
-Liam...Liam.-wyszeptała śpiąc-kocham Cię.
Na moje usta momentalnie wkradł się uśmiech. Tyle, że...ona nie będzie tego pamiętać.
-Ja Ciebie też Kat.-pochyliłem się nad nią i delikatnie pocałowałem w czoło i wyszedłem z sali kierując się do wyjścia.

Perspektywa Louis'a

Siedziałem u Promise razem z Niall'em, Harry'm i Molly. Zayn pojechał do Liam'a.
-Co tak właściwie grozi Kat?-zapytał nagle Harry
-W każdej chwili może dojść do poronienia.-wytłumaczyła mu Promise-jej organizm nie przyswaja płodu.
-Czyli?-dopytywał się Niall.
-Czyli kochanie, że próbuje go zwalczyć, ma go za wirusa. Kat cholernie teraz będzie musiała o siebie dbać.
-W sumie się pośpieszyli z Max'em.-zaśmiał się Harry-są ze sobą nie całe dwa miesiąca, znają się pół roku i już dziecko.
Promise głośno wciągnęła powietrze, a Molly przecząco pokręciła głową. Czy tylko mnie z nich wszystkich się wydaje, że to dziecko Liam'a?
-Promise, chodź ze mną do kuchni.
Blondynka posłusznie poszła za przyjaciółką, a po chwili usłyszeliśmy lecącą wodę z kranu.
-Zaraz wrócę.-szepnąłem do chłopaków i cicho podszedłem do drzwi kuchni.
-Przecież to niemożliwe, żeby to Max był ojcem.-panikowała Promise.
-Wiem.-syknęła Molly- Kat też o tym wie, ale nie chce powiedzieć mu prawdy.
Ha...Tomlinson jesteś geniuszem.
-Dlaczego? Wtedy on do niej wróci.
-On ma już jedno dziecko.
Liam...jasna cholera.
-Obiecałam Kat, że nikt się nie dowie-kontynuowała Molly-Ciebie proszę o to samo Promise.
-Obiecuję.
Ale ja nic takiego nie obiecywałem..jeszcze dziś skontaktuje się z Liam'em, niech robi co w jego mocy by ją odzyskać.

Perspektywa Promise

-Louis-krzyknęłam wpadając na kogoś wychodząc z kuchni-podsłuchiwałeś.
-Nie podsłuchiwałem...ale za to wiem jak wykorzystam tą wiedzę.-zmroził mnie wzrokiem brunet.
-Nie powiesz Liam'owi.-złapałam go za rękę.
-Jeszcze dzisiaj.-odpowiedział stanowczo.
-Louis...-zaczęłam-to jest sprawa Kat, będzie chciała to mu powie.
Chłopak popatrzył na mnie swoimi niebieskimi oczami i głośno odetchnął.
-On cierpi.
-Na własną prośbę. Louis, nie mieszaj się do tego.-poprosiłam
-Jeżeli Katherine nie powie mu tego do połowy kwietnia ja sam to zrobię.-spojrzał na mnie-rozumiesz?
Kiwnęłam głową na tak i wyminęłam go i skierowałam się do salonu. Czy to życie musi być aż takie pokomplikowane?

I tak oto kolejny rozdział. :)
Przepraszam, że dość długo nie zamieszczałam tu nic, ale są, a właściwie to były wakacje i ciągłe wyjazdy, brak czasu i tak wyszło. Teraz gdy zaczyna się szkoła, będę mieć więcej czasu i postaram się kontynuować przygodę Kat i Liam'a. 

niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 34

Perspektywa Kat

Otworzyłam oczy i prawie natychmiast poraziło mnie białe ostre światło. Wokół mnie stała grupa lekarzy.
-Katherine.-podeszła jedna z nich bliżej-słyszysz mnie?
Spojrzałam na nią i pokiwałam głową na tak. Ciągle czułam ostry ból i zawroty.
-Wiesz co się z Tobą działo?-zapytał jej kolega.
-Poczułam ostry ból głowy i chyba zemdlałam.-odpowiedziałam cicho-dalej nie wiem.
-Jesteś w szpitalu.-odpowiedziała spokojnie- dokładnie na patologi ciąży.
-Ciąży?-spojrzałam na całą trójkę stojącą przede mną.
-Tak kochanie, jesteś w 10 tygodniu zagrożonej ciąży.-odpowiedział najmłodszy z lekarzy.
Z moich oczu popłynęły łzy. Niemożliwe. Ja nie mogę być w ciąży. Nie teraz. W myślach odliczyłam trzy miesiące wstecz. Grudzień. Pieprzony grudzień.
-Nie martw się, zrobimy wszystko żebyś donosiła dziecko.-uśmiechnął się lekarz i opuścił moją salę.
Nie mogę być w ciąży. To nie może być teraz, nie z Liam'em. Przyłożyłam dłoń do jeszcze płaskiego brzucha i lekko się uśmiechnęłam. Moje małe maleństwo. Do drzwi ktoś zapukał.
-Mogę?-w drzwiach zobaczyłam głowę Molly.
-Jasne.-uśmiechnęłam się.
Brunetka zajęła miejsce na krzesełku obok i złapała mnie za rękę.
-Kat.-zaczęła-skoro nie spałaś z Max'em, to dziecko jest Liam'a?-spojrzała na mnie.
Z moich oczu popłynęły litr łez.
-Proszę Cię, nie mów mu o tym.-spojrzałam błagalnie na przyjaciółkę.
-Kat..on powinien wiedzieć. Jesteś w ciąży, zagrożonej. Lekarze mówią, że to prawdopodobnie jest konflikt serologiczny.
Konflikt serologiczny? Mój organizm próbuje się pozbyć mojego maleństwa? Owocu miłości mojej i Liam'a?
-Proszę Cię. On ma córeczkę. Będzie szczęśliwy.-ścisnęłam jej dłoń
-A ty?
-Ja mam Max'a. Obiecaj mi Molly.
-Obiecuje.-przyjaciółka się do mnie uśmiechnęła.

Perspektywa Liam'a

Danielle wwieźli na salę. Siedziałem obok niej na krzesełku i patrzyłem w okno.
-Jak nazwiemy maleństwo?-zwróciła moją uwagę dziewczyna-może Katherine?-zaśmiała się-albo Abigail?
-Nie bądź śmieszna, a tym bardziej ironiczna.-spojrzałem na nią.
Nie wyglądała na zmęczoną. Na porodówce spędziła tylko półtorej godziny. Cesarskie cięcie. Do sali weszła pielęgniarka trzymając małe zawiniątko, które podała Danielle.
-Zobacz ma Twoje oczy.-zaśmiała się brunetka patrząc na małą.
-Jasne...zwłaszcza, że i ja i ty mamy brązowe,a ona niebieskie.-spojrzałem na małą.
-Ronnie.-uśmiechnęła się.
-Co proszę?-zwróciłem się do niej.
-Nazwiemy ją Ronnie. Ronnie Payne.
-Oczywiście. Chcesz coś do jedzenie?-zapytałem wstając z krzesła.
-Nie, ale wróć szybko. Tęsknimy.-uśmiechnęła się.
Nie spoglądając na nią wyszedłem z sali i skierowałem się do gabinetu lekarskiego. Zapukałem do drzwi które następnie otworzyłem.
-Już do pana idę.-zwrócił się do mnie jedne z lekarzy.-w czym mogę pomóc.
-Chciałem się dowiedzieć, czy możliwe jest przeprowadzenie testów na ojcostwo.-zwróciłem się-jak najszybciej.
-Jest taka możliwość...jednakże na wynik czeka się dwa tygodnie.-zwrócił się do mnie.
-Nie da się szybciej?
-Niestety takie są przepisy.
-Da radę pan się tym zająć.
-Z przyjemnością panie Payne. Jeszcze dzisiaj.-uśmiechnął się.-Do widzenia.
-Dziękuje i do widzenia.

Perspektywa Promise

Molly siedziała z Lat już jakiś czas i nie kazała sobie przeszkadzać.
-Może jak jesteśmy w szpitalu to pójdziemy do Liam'a?-zapytał się Niall-albo chociaż znaleźć Louis'a.
-Dobry pomysł.-poklepał go Zayn.
-Wy idźcie.-odezwał się zmartwiony Max.-ja poczekam na Molly.
-Zostać z Tobą?-zapytałam przyjaciela.
-Idź.-uśmiechnął się- pogratuluj Liam'owi dziecka.-zironizował.
Złapałam Niall'a za dłoń i splotłam nasze palce i ruszyliśmy w czwórkę długim białym korytarzem.
-Co wy tu robicie?-zapytał się zdziwiony Louis, kiedy nas zobaczył.
-Kat jest w szpitalu.-odpowiedział smutno Zayn.-Molly z nią jest.
-Gdzie jest Liam?-zapytał się Harry- i jego maleństwo.
-Wyszedł.-odpowiedział Loueh- a wiecie, że maleństwo ma błękitne oczy.-zaśmiał się.-Gdzie leży Kat?
-Na patologi ciąży.-odpowiedziałam.
-Ciąży? Jakiej ciąży?-usłyszałam za sobą głos Liam'a.

Perspektywa Liam'a

-Jakiej ciąży?-powtórzyłem pytanie.-odpowiesz mi ktoś w końcu?-popatrzyłem na nich.
-Liam uspokój się.-odezwał się Zayn.
-Jakiej kurwa ciąży? Kto znowu?-powtórzyłem pytanie świdrując ich wzrokiem.
-Kat-odpowiedział Niall-leży na patologi ciąży.
Kat. Moja Kat w ciąży. Będzie mieć dziecko z Max'em.
-Która sala?-zapytałem
-Liam, nie.-zaprotestowała Promise.
-Która sala?-krzyknąłem
-203-odpowiedziała skruszona.
Ile siły w nogach pobiegłem pod wskazaną salę. Drzwi były uchylone. Max siedział i trzymał moją Kat za rękę.
-Max ale to jest..-zaczęła dziewczyna.
-Wiem kochanie.-pocałował ją w dłoń-wychowamy maleństwo razem i będziemy rodziną.
-Mimo tego?
-Ja już kocham tego brzdąca.-zaśmiał się chłopak.
Drzwi delikatnie się otworzyły okropnie przy tym hałasując, para zaciekawiona odwróciła głowę.
-Liam.-wyszeptała dziewczyna głosem wypełnionym strachem.


Wcześniej niż planowałam...i ups Kat jest w ciąży.
Chyba mnie nie lubicie bo tak mało komentarzy, ale to nic bo ja i tak będę stałych czytelników zanudzać moim wypocinami.

Którego bohatera lub bohaterów lubicie najbardziej ? 

środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 33

1 marzec


Perspektywa Liam'a

-Jak to są ze sobą?-jęknąłem.
-No normalnie...tak mi mówiła Eleanor, która wie od Niall'a któremu powiedziała to Promise.-zaśmiał się Louis. 
-Nabijasz się ze mnie?-lekko uniosłem brwi.
-No nie...ale wiem od Hazzy który się z nimi widuje, że Kat nie jest za szczęśliwa. 
Nie spotykałem jej już w szkole, gdyż przestałem do niej chodzić. Nie chodziłem do nich kiedy Promise nas zapraszała, przez Danielle oddaliłem się od wszystkich z kim jakikolwiek kontakt miała Kat.
-Myślę, że powinieneś dać sobie spokój...Ona już do Ciebie nie wróci.-poklepał mnie po ramieniu Tomo-za bardzo ją skrzywdziłeś. A kiedy rozwiązanie?-nagle zmienił temat.
-Za jakieś dwa tygodnie.-odpowiedziałem-prawie codziennie nie ma jej w domu i wraca wieczorem.
-Serio?
-Nie mów, że Cię to dziwi.-zaśmiałem się-podobno chodzą gdzieś razem z El.
Chłopka zakrztusił się wodą którą właśnie popijał.
-Ale to niemożliwe.-odpowiedział odstawiając szklankę-Eleanor nie ma od dwóch tygodni w Londynie.
-Jak to?
-Załatwia ostatnie sprawy na uczelni. Jakieś sesja czy coś tam.
Spojrzałem na niego zaszokowany. Od pewnego czasu Danielle wychodziła popołudniami, a wracała wieczorami obładowana torbami z nowymi ciuchami. W jednym Louis ma rację, jak to wszystko okaże się kłamstwem cholernie ciężko będzie mi odzyskać Katherine.
-Wiesz, że Matt wyjechał?-zaśmiał się Tomo
-Dlaczego?
-Katherine bracie.-spojrzał na mnie-wolał wyjechać niż patrzeć na jej szczęście.
Przynajmniej jednego zawodnika później mniej Pomyślałem.
-Liam-do salonu weszła Danielle trzymając się za brzuch-zaczęło się.
-Co się zaczęło?-zaciekawił się Louis
-Ona rodzi kretynie-uderzyłem go w głowę-idź po torbę na górę.
Dzięki Bogu, że wszystkie potrzebne rzeczy na wszelki wypadek były już na szykowane. Objąłem dziewczynę w pasie i pomogłem usiąść w samochodzie.
-To kierunek szpital witać małego Payne na świecie.-zaśmiał się Tomlinson zamykając drzwi.

Perspektywa Molly

Siedzieliśmy z Kat i Promise u Max'a. Na dodatek przyczłapał jeszcze Harry z Zayn'em i Niall'em (ten nie mogł spędzić chwili bez Promo.) Mężczyźni siedzieli i oglądali jakiś powtórkowy mecz, a my rozmawiałyśmy na balkonie ciesząc się pierwszym bez deszczowym dnie w Londynie od dwóch tygodni.
-I jak wam się układa?-zaśmiał się Promise patrząc na zamyśloną Kat.
-Jest dobrze.-odpowiedziała dziewczyna-ładnie dziś.
  Katherine chodziła rozkojarzona od kilku tygodni, siedziała ciągle w książkach tłumacząc się egzaminami które są już za trzy tygodnie.
-A jaki jest w łóżku?-zaśmiałam się.
-Nie wiem.-odpowiedziała-nie spaliśmy ze sobą.
-Jak to nie spaliście? Zostajesz czasami u niego na noc, a on u Ciebie.-jęknęła Promise-nie mydl nam oczu.
-Nie uprawiałam z nim jeszcze seksu, jasne?-odpowiedziała zdenerwowana-mam wam przeliterować.
-Ale jak to?-zapytałam zdziwiona.
-Normalnie Molly.-odpowiedziała.
-Ty ciągle kochasz Liam'a.-spojrzałam na niego. 
-Nie kocham Liam-powiedziała wstając-kocham...-zamyśliła się-Max- dokończyła i weszła do domu kierując się schodami do pokoju. Wymieniłam spojrzenie z Promise i weszłyśmy do domu. Oby dwie usiadłyśmy na kolanach naszych partnerów.
-Pokłóciłyście się.-zaśmiał się Niall przeczesując włosy Promise.
Wyglądali fanatycznie. Promise promieniowała radością a z twarzy Horana nie schodził uśmiech.
-Malutka wymiana zdań.-uśmiechnęłam się.-jak wynik.
-Fantastycznie.-zaśmiał się Max.
-Nie wiecie kiedy wraca Eleanor?-spojrzałam na nich.
-Nie wiem kotek.-odpowiedział mi Harry-a co?
-Chce iść na zakupy.-mruknęłam
-Dobry pomysł-poparła mnie Promise.
-Jestem głodny-jęknął Niall, a my wybuchnęliśmy śmiechem.
Śmialiśmy się tak dopóki naszym uszom nie doszedł dźwięk telefonu Malika.
-Słucham?-zaczął rozmowę Zayn-tak już im mówię.-zaśmiał się-przyjedziemy poźniej.-rozłączy się i odłożył telefon.
-Danielle urodziła. Liam ma córkę.-ogłosił nam, a ja z Harry zobaczyłam tylko Kat, która tracąc przytomność spadała ze schodów.
-Dzwonicie szybko po pogotowie.-krzyknęłam do niech i zerwawszy się z kolan Hazzy pobiegłam do przyjaciółki.


Tak malutka nieplanowana w ogóle niespodzianka. 
Jak myślicie co jest/ będzie Katherine? 
I czyżby Liam domyślał się,że coś nie gra? 
Liczę na opinię :) 

Kolejne rozdziały będą się pojawiać co 2-3 dni. :)