poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 31

Perspektywa Promise

-Mamo wychodzę.-krzyknęłam zakładając kurtkę.
-A gdzie idziesz?-prawie natychmiast się zmaterializował przede mną.-wracasz do domu o 5 nad ranem nie tłumacząc wcześniej gdzie idziesz.
-Idę do Katherine. Chyba nie muszę Ci przypominać, że mam skończone już dawno osiemnaście lat?-spojrzałam na nią.
-Jesteś kompletnie nie odpowiedzialna. Nie wiem czy to dobry pomysł żebyś zamieszkała sama.
-Nie sama tylko z NessKat. Swojej ulubionej siostrzenicy chyba możesz zaufać?
-Promise.-krzyknęła.
-Nie mam czasu rozmawiać. Cześć.-zamknęłam za sobą w drzwi i ruszyłam w drogę kierując się ścieżkami przysypanymi białym puchem.
Wczorajszy wieczór nie należał do udanych, aczkolwiek na pewno nie jego zakończenie. Zaraz po wyjściu Katherine każdy w kiepskim humorze zebrał się do domu, bo nikt nie miał ochoty już pić. Ciekawe czy Harry i Molly się już pogodzili.
Już za trzy dni wprowadzamy się do naszego przytulnego mieszkanka wraz z Kat, a w przyszłym tygodniu impreza urodzinowa Tomlinsona.
Uśmiechając się do każdej napotkanej osoby doszłam do domu Katherine, kiedy pukałam do drzwi dostałam sms.


Masz jakiś kontakt z Kat? Liam zamknął się w domu i z nikim nie chce rozmawiać.
Tęsknie Nialler. xx

Nie pukając weszłam do domu. Zdjęłam kurtkę i schowałam ją do dużej szafy. Kat siedziała na kanapie w salonie jedząc lody i oglądając "Titanica", a obok niej przykryta kocykiem spała Lily.
-Cześć.-odezwałam się siadając na fotelu.-o co Ci wczoraj z tym pożegnaniem chodziło? Oni się boją, że stracą przyjaciółkę.
-Wyobrażasz sobie ich przyjaźniących się z byłą dziewczyną Liam'a?-zapytała wyłączając film.-Bo ja nie. 
-Nie powiedziane, że jeszcze nie będziecie razem.-spojrzałam na nią.-Kat, nie płacz proszę Cię.
-Nie rozumiesz, że ja go kocham? Że nie potrafię nie myśleć o nim choćby przez sekundę? Zawsze go kochałam! A teraz ten pieprzony los drugi raz mi go odbiera.
-Nic nie jest stracone, on też Cię kocha.-podeszłam do niej.
-On w marcu zostanie ojcem...-zacięła się- a parę miesięcy później mężem. Ja nie zamierzam być jego kochanką.-wstała z kanapy i wzięła małą na rękę-jeżeli to wszystko to możesz już iść. Odezwę się do was wszystkich...jutro.-odpowiedziała i zniknęła na górze. 

Perspektywa Danielle

Stałam właśnie przed lustrem szykując się do wyjścia, kiedy po pokoju rozniósł się dźwięk mojego telefonu. Eleanor.
-Możesz być z siebie zadowolona Dani.-naskoczyła na mnie nie czekając aż się odezwę-nie spodziewałam się tego po Tobie. 
-Możesz jaśniej, bo nie wiem o co Ci chodzi.-zapytałam malując jedną ręką usta.
-Zastanów się nad swoim postępowaniem. Liam cierpi, i to przez Ciebie.-nim zdążyłam odpowiedzieć rozłączyła się.
Wrzuciłam telefon do dużej czarnej torebki, nałożyłam płaszczyk i zamykając drzwi opuściłam swoje mieszkanie. 
-Wychodź szybko maluszku.-pogładziłam swój brzuch.
Wsiadłam na dole do zamówionej taksówki, która zawiozła mnie pod wskazany adres.Wyjęłam z torebki komplet kluczy i otworzyłam sobie mieszkanie na trzecim piętrze.
-Danielle to ty?-usłyszałam krzyk z kuchni.-chodź tu do mnie.
Odłożyłam torebkę na szafkę i poszłam do kuchni.
-Stęskniłem się.-odwrócił się do mnie Joe-kiedy wyjdziemy gdzieś w końcu razem?
-Jak na razie na pewno nie.-spojrzałam na swój brzuch.
-Jesteś pewna ,że to nie jest moje dziecko?-przyciągnął mnie do siebie.
-Choćby nawet to i tak Liam nie pozna prawdy.-uśmiechnęłam się- przy nim jestem ustawiona do końca życia.
-Ale....
-Oj zamknij się już.-powiedziałam i złączyłam nasze usta.

Perspektywa Louis'a

-Ej powinniśmy do niego iść.-odezwał się Zayn paląc trzeciego już papierosa w przeciągu piętnastu minut. 
-Powiedział, że chce dzisiaj być sam.-odpowiedziałem mu.- nie wiecie co z Kat? 
-Podobno...-zaczął Niall przeżuwając kanapkę-też chce być sama, nawet z Prom nie chciała rozmawiać.
-Ale się porobiło.-rzuciłem piłką o podłogę.-a ty pogodziłeś się z Molly?-spojrzałem na Hazze.
-Żartujesz? Najpierw na mnie nawrzeszczała, że jestem po jego stronie, a teraz się do mnie nie odzywa. Zayn kur*a przestań palić-krzyknął.
-Nic dziwnego, że jest na Ciebie wkur*iona.-zaśmiał się mulat.
-Spie**alaj.-rzucił Harry  i poszedł do kuchni.
-To wszystko jest takie popieprzone.-westchnąłem.
-Żebyś wiedział stary.-poparł mnie Zayn.
-Mam nadzieję, że oni jeszcze będą razem, a to wszystko okaże się złym snem.-Niall rzucił papierek na podłogę.
-Panowie..-do salonu ponownie wszedł Harry-nie wiem jak wy, ale ja mam ochotę się naj*bać.-zaśmiał się pokazując na butelkę whisky.
-Ale jutro wywiad.-zaczął Horan.
-Pieprzyć to.-zaśmiałem się i wyjąłem szklanki-wypijmy za naszych najlepszych przyjaciół.-krzyknąłem a wszyscy śmiechem przyznali mi rację.

Nie mam pojęcia czy ten rozdział przypadnie wam do gustu ;c
Taki króciutki, ale mnie najbardziej podoba się perspektywa Danielle a wam? 
Przepraszam za każdy błąd jaki się znajdzie.
Kolejny postaram się dodać jak najszybciej.
Miłego czytania i pozdrawiam. :* 

piątek, 28 marca 2014

Rozdział 30

Perspektywa Kat

Wyszłam z domu kierując się do Hyde Park na spacer. Ciężko było mi siedzieć samej w domu i patrzeć na ściany w swoim pokoju. Wyszłam z domu rzucając mamie tylko krótkie wychodzę. Telefon ciągle dzwonił chociaż zapewniłam mamę, że niedługo wrócę. Musiałam sobie wszystko na spokojnie przemyśleć. Nie będę się spotykać z Liam'em. Nie będę dla niego tą drugą. Nie będę rozwalać tej jakże szczęśliwej rodzinki. Popełniłam duży błąd zakochując się w nim na zabój i pozwalając sobie zatracić się w tym uczuciu. Telefon po raz kolejny zadzwonił w kieszeni mojej kurtki. Eleanor. Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Słucham.-odezwałam się.
-O Kat.-zaśmiała się.-wpadnij do mnie jak możesz.
-Po co?-zapytałam.
-Przychodź, a nie gadaj. Czas to pieniądz.-zaśmiała się i rozłączyła.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam ku wyjściu z parku kierując się do posiadłości Tomlinsona i Calder.

Perspektywa Molly.

-Odebrała?-zapytał Liam siedzący na fotelu.
-Odebrała.-mruknęła do niego Eleanor-nie wiem po co w ogóle przychodziliście.
-Bo się denerwowaliśmy.-pocałował ją Louis.
Harry siedział obok mnie i bawił się moim włosami, a Liam tępo patrzył się w drzwi.
-Gdzie zgubiłeś Danielle?-zakpiłam.
-Molly, przestań.-spojrzał na mnie Harry.
-Co Molly przestań?-spojrzałam na każdą twarz z osobna i wstałam z kanapy.
-Cicho.-zabrał głos Liam i podszedł do mnie mierząc mnie wzrokiem-powiedz co masz powiedzieć.
Byłam od niego niższa o pół głowy.
-Uspokójcie się.-podszedł do nas Louis
-Odejdź Tomlinson.-warknął w jego kierunku Liam.
-Miałam Cię za fajnego chłopaka godnego mojej przyjaciółki, najodpowiedniejszego z waszej piątki, ale okazałeś się skończonym skurwielem.-syknęłam w jego stronę.
Liam stał w miejscu i rzucał we mnie piorunami. Czekałam na jakikolwiek jego ruch.
-Molly.-syknął w moją stronę Harry.-opanuj się.
-Ależ ja jestem opanowana.-odpowiedziałam mu nie patrząc na niego.
-Jeszcze masz mi coś do powiedzenia?-zakpił Liam- jakim to nie jestem chamem? Jak w ogóle śmiałem zabawić się Kat? To Ci kurwa powiem, że ją kocham, ale będę miał dziecko.-podszedł do mnie.
-Dziecko?-zaśmiałam się-dziwne, że przedwczoraj widziałam Danielle z jakimś fagasem, ale wierz sobie jej dalej, a obiecuje Ci, że zrobię wszystko, żeby Kat była z Max'em, a Ty będziesz żałował, że straciłeś taką dziewczynę.
-Nie zrobisz nic w tym kierunku. To jest jej życie. -odpowiedział chwytając mnie za nadgarstek.
-Ależ uwierz, że zrobię wszystko żeby jak najszybciej o Tobie zapomniała.
-Nie zrobisz tego.-syknął
-Oj uwierz, że zrobię. I to wcześniej niż Ci się wydaje.-wyrwałam mu rękę i wyszłam do ogródka ochłonąć.

Perspektywa Liam'a

-Stary przepraszam Cię za nią.-podszedł do mnie Harry.
-Nie musisz.-odpowiedziałem otwierając kolejne piwo.- nie tylko ona obecna tu tak myśli.-spojrzałem po dziewczynach, a one wszystkie odwróciły głowy.
Zegarek wskazywał 3:24, a żadne z nas nie było śpiące. Rozległo się pukanie do drzwi, więc Louis wstał i poszedł otworzyć.
-Louis co tu jest...-weszła do pokoju i spojrzała na nas wszystkich z piwami w rękach.-grane?-odwróciła się do niego.
-Martwiliśmy się o Ciebie.-zaśmiał się.
-Jak widać nie było powodu.-spojrzała z powrotem na mnie.-idę, nie będę wam przeszkadzać.
-Siadaj.-pociągnął ją za rękę tak, że opadła na kanapę obok mnie.
-Porozmawiamy?-szepnąłem do niej.
Odwróciła głowę i spojrzała na mnie.
-Dobrze.-wstała i wyszła do ogródka.
Odstawiłem butelkę z piwem i ruszyłem za nią. Molly, kiedy tylko mnie zobaczył weszła do domu.
Dziewczyna stała oparta o ścianę domu i patrzyła w rozgwieżdżone niebo.
-Pamiętasz jak jeszcze nie dawno byliśmy szczęśliwi?-podchodzę do niej.
-Ciii...nie mów nic.-Katherine głośno wciąga powietrze-te ostatnie wieczory z Tobą to było coś...-przeciera dłonią policzek.-coś wspaniałego, ale im szybciej to zakończymy tym lepiej dla nas.
-Zakończymy?-złapałem ją za ramiona, a ona odwróciła głowę.-wiesz co mówisz?
-Wiem...-odetchnęła- Kocham Cię, ale tak będzie lepiej.
-Lepiej? Dla kogo?-starałem się zachować jak najspokojniejszy głos.
-Dla mnie.-odpowiedziała-Ty założysz rodzinę i będziesz szczęśliwy.-spojrzała na mnie oczami przepełnionymi bólem.
Puściłem ją i wszedłem do domu. Wziąłem swoją kurtkę i nie tłumacząc nic nikomu, trzaskając drzwiami opuściłem posiadłość Tomlinsona.

Perspektywa Kat

Koniec. Definitywny koniec życia jak w bajce. Już nigdy nie będę księżniczką, a Liam nie będzie moim księciem, nie był mi pisany. Starłam z policzków łzy i weszłam do domu.
-Pokłóciliście się?-doskoczył do mnie Zayn.-czemu Liam tak szybko wyszedł.
-Wiem.-spojrzałam na ich spokojne twarze-cieszę się, że pojawiliście się na nowo w moim życiu-posłałam im smutny uśmiech.-Perrie, Eleanor jesteście fantastyczne .
-Możesz jaśniej kochanie.-zaśmiał się Louis-bo za dużo wypiłem i nie rozumiem.
Spojrzałam na twarze chłopaków. No tak Louis siedział szczerząc żeby do wszystkich tak samo jak Harry i Niall.
-Dziękuje wam za te kilka miesięcy przyjaźni, nigdy ich nie zapomnę. A ty Harry.-spojrzałam na loczka-dbaj o Molly.-odwróciłam się do drzwi.
-Odchodzisz?-usłyszałam za sobą głos Zayn'a.-a co z Tobą i Liam'em?
Odwróciłam głowę przez ramię i spojrzałam na mulata.
-Mnie i Liam'a już nie ma.-odpowiedziałam i wyszłam z domu.


Jak wam się podoba taki rozwój sytuacji ? 
W mojej bujnej wyobraźni(najlepiej pracującej na lekcji matematyki) jest cholernie dużo nowych wątków. 
Przepraszam za jakiekolwiek błędy i,że jest taki krótki :) 
Następny postaram się dodać jak najszybciej.
Kocham was <3

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 29

Perspektywa Kat

Dziewczyna nie odpowiadając na pytanie weszła do środka i zaczęła się rozglądać. Z brzuchem wyglądała równie fantastycznie jak bez.
-Co tu robisz?-powtórzyłam pytanie.
-Przyjechałam po Liam'a, mamy jechać do lekarza, ale jak widać on ma inne zajęcia.-spojrzała na mnie.
Do salonu wszedł Liam.
-Dan.-podszedł do niej i pocałował w policzek, wbijając w moje serce sztylet- Kat, czegoś zapomniała jak się pakowała.
Czyli dla niego to co wydarzyło się niecałe pół godziny temu nie miało znaczenia? Spojrzałam na niego, ale jego wzrok był pusty, pozbawiony jakichkolwiek uczuć.
-Zaraz kochanie pojedziemy, tylko pójdę z Katherine do sypialni poszukać tych dokumentów.-ruszył w stronę schodów, a ja otępiała za nim. Kiedy weszliśmy do sypialni zamknął drzwi i przycisnął mnie swoim ciałem do nich.
-Przepraszam...musiałem.-wyszeptał.
-Po prostu daj mi jakieś pieprzone papiery i mnie wypuść do cholery-syknęłam.
Podszedł do szafki i wyciągnął teczkę i wręczył mi ją.
-Zadzwonię do Ciebie.-wyszpetał mi do ucha.
W salonie na kanapie siedziała Danielle.
-Wiem, że przelałaś połowę pieniędzy za dom. Jeszcze dzisiaj Ci je Liam przeleje z powrotem -odpowiedziała bawiąc się telefonem.
Liam popatrzył na nią zaskoczonym wzrokiem.
-Nie patrz tak, nie długo się wprowadzam.-złapała się za brzuch-trzeba urządzać pokoik.-uśmiechnęła się.
-Nie trzeba się tak z tym śpieszyć.-wszedł jej w słowo.
-Trzeba.-zaśmiała się-odłóż klucze na stolik.
Wyjęłam klucze z kieszeni i położyłam je na wskazane miejsce, nie obrzucając ich spojrzeniem wyszłam z ich domu trzaskając drzwiami.
Wsiadłam do samochodu i ruszyłam przed siebie. Nie zwracałam uwagi na dzwoniący telefon, na padający śnieg za szybą. Dookoła szczęśliwi ludzie z zakupami, ulice po rozświetlane tysiącami lampek przypominające wszystkim o świętach. Jeździłam po ulicach Londynu do godziny 2:00. Dziś sobota.
Jak najciszej potrafiłam weszłam do domu i zamknęłam się u siebie w pokoju. Usiadłam na łóżku i wzięłam do ręki Ipad'a.


Liam Payne wraz ze swoją dziewczyną na zakupach. Przygotowania przed przyjściem na świat dziecka.

Szczęśliwy Liam z One Direction. Danielle był zawsze mu pisana.

Już niedługo na świecie pojawi się potomek jednego z członków zespołu One Direction. 
Wyłączyłam jak najszybciej portale plotkarskie i weszłam na tt. Przejrzałam wpisy znajomych i w oko wpadł mi wpis skierowany do mnie od Max'a.

@Max'ie Już niedługo Londyn z @Kat i @LovePromo

Ta dwójka wyjaśniła sobie wszystko i między nimi jak na razie jest okej. Przeglądałam zdjęcia i znalazłam jedno zrobione przez Max'a przed jego wylotem. Bez zastanowienia dodałam z nim tweet'a.

Tobie mogę powiedzieć wszystko.
Ty mnie nie osądzisz.
Zawsze będziesz przy mnie.
Nie pytasz o powód moich łez.
Potrafisz pocieszyć mnie jednym przytuleniem.
Nigdy mnie nie zawiedziesz.
Zawsze popierasz moje decyzje, nawet te głupie.
I za to Cię kocham xx
Dziękuje Ci @Max'ie xx

Perspektywa Zayn'a.

-Katherine oddała mi klucze do domu.-odezwał się Liam popijając piwo.
Takie nasze spotkanie w męskim gronie cotygodniowe.
-Kiedy?-zapytał się go Louis.
-Dzisiaj wieczorem.
-I co teraz?-zapytałem
-Teraz? Człowieku ja sam nie wiem.-odpowiedział odstawiając butelkę-Danielle chce się za wszelką cenę wprowadzić. Widziałeś dzisiejsze artykuły? Szczęśliwa rodzinka.-jęknął- Boże w co ja się wpakowałem.
-Molly uważa, że niedługo Kat zejdzie się z Max'em. To już kwestia czasu.-odezwał się Harry.
-Eleanor jest tego samego zdania.-poparł przyjaciela Louis.
-I Perrie niestety też.-dodałem.-zresztą Promise też.-spojrzałem na Niall'a, który oblał się rumieńcem.
-Ale mnie pocieszacie.-żachnął się Payne. 
-Uwierz mi, że gdybym nie traktował Cię jak brata to obił bym Ci twarz.-usiadł obok niego Louis.
-Błędem było to, że pozwoliłeś jej wyjechać.
-Spałem z nią.-wydukał a ja zakrztusiłem się piwem.-dzisiaj, przedwczoraj, przed jej powrotem do Londynu, po after party.
-Wpakujesz się w bagno, robiąc jej nadzieję. Wiesz, że będziesz musiał się ożenić z Dan.-uderzył go w głowę Harry.
-Ja pierdole.-zaśmiał się Louis-czuję się jak w telenoweli brazylijskiej. 
-W marcu się wszystko wyjaśni.
-Oby nie było za późno.-wtrącił Niall.
-Czemu?
-Temu-pokazał nam wszystkim ostatni wpis Kat.
-Kurwa.-warknął-już po mnie.

Perspektywa Eleanor

Mężczyźni siedzieli u Zayn'a, a my w czwórkę u mnie i Louis'a.
-Jak to było z Katherine i Liam'em ?-zapytała się nas Promise, kiedy skończyliśmy oglądać film.
-Hy..spotkali się w szkole, na początku robili sobie nazłość aż do czasu kiedy Matthew zdradził Kat.-zaczęła swój monolog Molly-Kat zbliżyła się bardziej do Liam'a i zostali parą. Potem wypadek, ciąża Danielle i teraz widzisz co się dzieje.
-Przejebane.-westchnęła.-mam nadzieję, że mimo wszystko nie wróci do niego.
Wszystkie trzy spojrzałyśmy na nią.
-Liam to dobry chłopak.-westchnęła Perrie-tylko się pogubił.
-A moja siostra płacze po nocach?-wypiła drinka.
-Płacze?-zdziwiłam się.
-Co noc.-odpowiedziała-ona udaje twardą, ale w środku jest połamana.
-A my się do niej nie odzywamy.-westchnęła Perrie
-Zmieńmy temat.-zaproponowałam-a do Kat idziemy jutro wszyscy, razem z chłopakami.
-Świetny pomysł.-zaśmiałyśmy się wszystkie i kolejny raz napełniłyśmy szklanki drinkami.
-To co jest między Tobą, a naszym blondynkiem?-zaśmiałam się.
-On jest..słodki i naprawdę uroczy i mam nadzieję, że coś z tego będzie.-uśmiechnęła się blondynka.
Po pokoju rozniósł się dźwięk telefonu. Prom sięgnęła po swojego Iphona.
-Nie mamo, nie ma ze mną Katherine.-odpowiedziała spokojnie do telefonu.-nie dzwoniła do mnie. Jak się odezwie to zadzwonię.
Spojrzała na zegarek.
-Kat pół godziny temu wyszła z domu i nie odbiera telefonów.-wyszeptała.-jest po trzeciej.
-Dzwonie do Zayn'a.-odezwała się Pezz-może oni coś wiedzą...
 
Macie taki króciutki. 
Może się wam spodoba. :) 
Piszcie w komentarzach co sądzicie o opowiadaniu nawet jeżeli wam się nie podoba.
Kolejny rozdział postaram się dodać jak najszybciej.

wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 28

Tydzień później.

Perspektywa Kat

-Słyszałam, że Cię zostawił.-usłyszałam za sobą znienawidzony śmiech-Można się było tego spodziewać.
Odwróciłam się w stronę dziewczyny. Powrót do szkoły nie był ciężki, zaległości nadrobione tylko musiałam wpaść w tą rutynę.
-To chyba nie Twój biznes.-obrzuciłam ją wzrokiem-o i chyba tusz Ci się rozmazał.
Khole odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę toalet. Rozejrzałam się po korytarzu i zobaczyłam uśmiechniętą Promise z Niall'em. Ta dwójka przez ostatni zbliżyła się do siebie. Molly z Harry'm, ale to standard, Louis grał na telefonie, a Liam wpatrywał się w jeden punkt. Od dnia kłótni w parku nie odezwałam się do niego słowem choć on zabiegał o jakikolwiek kontakt. Max wyleciał do NY pozałatwiać wszystkie sprawy związane z przeprowadzką. Całą trójką kupiliśmy apartamenty blisko siebie. Mama z maleństwem wrócili do domu.
-Cześć.-obok mnie zmaterializował się Matt-co teraz masz?
-Prawdopodobnie wychowanie fizyczne.-zaśmiałam się.
-Widzę, że Promise się wkręciła w wir szkolny.
-Jak widać.-uśmiechnęłam się.
-A jak u Ciebie? Spotykasz się z kimś?
-Z nikim Matt...i proszę daj mi spokój-wyminęłam go i ruszyłam w stronę szatni.

Nie muszę mówić chyba jak się czuje po tej lekcji, choć uwielbiam ten przedmiot to dziś nie szło mi najlepiej. Wzrok Liam'a nie pozwalał mi się skupić. Przechodząc przez korytarz zostałam wciągnięta z ramię do męskiej łazienki i przyciśnięta do ściany.
-Może teraz ze mną pogadasz.-wyszeptał mi wprost do ucha.
-Puść mnie.-syknęłam
-Nie ma mowy.
I nim zdążyłam zaprotestować zmiażdżył moje usta w namiętnym pocałunku. Z bezradności rozchyliłam usta, a on wykorzystując moment wsunął mi język do ust. Chwyciłam go za króciutkie włosy i przyciągnęłam bardziej do siebie, jedną ręką oderwał się od ściany i wsunął ją pod moją bluzkę. Gdyby nie to, że jesteśmy w szkole. Gdyby nie to, że w każdej chwili może ktoś wejść. Gdyby nie to, że jestem w dalszym ciągu na niego zła do czegoś zapewne by doszło.
Odwróciłam głowę tym samym przerywając pocałunek. Liam wyciągnął swoją dłoń spod bluzki i spojrzał na mnie.
-Powiesz mi o co się gniewasz?
-Ja?-odpowiedziałam z ironią.- o nic. Wydaje mi się, że Twoja dziewczyna nie będzie zadowolona, że zdradzasz ją na boku.-zaśmiałam się złośliwie.
-Nie bądź złośliwa.-odpowiedział przekręcając moją głowę tak żebym na niego patrzyła-dobrze wiedziałaś na co się zgadzasz.
-Na nic się nie zgadzałam-odpowiedziałam patrząc na niego z coraz większą złością.-a teraz mnie puść do cholery.
-Spotkajmy się dziś i wszystko sobie wyjaśnimy.
-Wyjaśnimy?-zapytałam-Czy wylądujemy w łóżku, a jutro będziesz przed moimi oczami obściskiwał się z Danielle nie zwracając uwagi na moje uczucia?
-Muszę to robić.
-Ale ja nie muszę się z tym pogodzić. Puść mnie.
-Przyjadę do Ciebie wieczorem-pocałował mnie w policzek i wyszedł z pomieszczenia.

Perspektywa Promise.

-Dzięki Niall, że odprowadziłeś mnie do domu.-pocałowałam go w policzek.
-Nie ma za co Promise.-zaśmiał się blondyn.-co powiesz na spotkanie jutro po południu u mnie?-zapytał.
-Zobaczymy. Jeszcze raz dziękuję.-otworzyłam drzwi i weszłam do domu cioci i wujka. Nikogo nie było w salonie, więc zostawiłam torbę i płaszczyk na kanapie i weszłam na górę. Kat siedziała przy łóżeczku Lily i patrzyła jak kruszynka śpi.
Nie powiedziała mi, że z Liam'em łączyło ją coś większego niż przyjaźń.
-Kat.-odezwałam się, a ona spojrzała na mnie.-co się dzieje?
-Nic.-odpowiedziała i znów patrzyła na siostrę.
-Kłamiesz.
-Promise, daj mi spokój.-wstała z fotela i ruszyła w stronę drzwi.-Przypilnuj Lily. Niedługo wrócę.
-Jedziesz do Liam'a.-spojrzałam na nią.
-Może.-odpowiedziała i wyszła z pokoju.

Perspektywa Kat

Dojechałam do jego domu i nawet nie pukając weszłam do środka. Stał w kuchni i pił sok pomarańczowy rozmawiając z kimś przez telefon.
-Ja...zadzwonię później.-odpowiedział rozmówcy kiedy tylko mnie zobaczył.-przyjechałaś.-odezwał się do mnie odstawiając szklankę.
-Jak widać. Co masz mi do powiedzenia?

+18

Liam chwycił mnie i zaniósł na kanapę, rzucił na poduszki, po czym podniósł i przycisnął moje biodra do siebie, wyginając moje ciało w łuk.
Jęknęłam, kiedy wpychał się we mnie, starając się przyjąć go całego, dostosować się do tego cudownego wypełnienia, którego mimo wszystko tak bardzo pragnęłam. Podnosząc moje biodra wyżej, Liam dźgał mnie jeszcze bardziej brutalnymi pchnięciami. Spojrzenie miał mroczne i zaborcze, a wraz z każdym oddechem z jego piersi wyrywał się pierwotny pomruk.
Wydawałam z siebie urwane jęki. Tarcie wywoływane przez jego gwałtowne ruchy pobudzało tę wiecznie niezaspokojoną potrzebę bycia pieprzoną przez niego bez końca. Wyłącznie przez niego.
Po kilku kolejny pchnięciach odrzucił głowę do tyłu i wydyszał moje imię, doprowadzając mnie wściekłymi ruchami niemal do utraty zmysłów.
Gdy jego spojrzenie odnalazło moje, zatonęłam w jego zamglonych euforią oczach. Spazmatyczny dreszcz przebiegł przez jego ciało, a za nim nastąpił udręczony jęk ekstazy.
Patrzyłam na niego i rozpierała mnie duma. To ja doprowadziłam go do takiego stanu.
W chwili orgazmu był całkowicie mój, tak jak ja byłam jego.
Liam pochylił się nade mną, oddychając ciężko.
-Boże. Nie jestem w stanie tego wytrzymać
Przeczesał palcami moje włosy.
-Jesteś cudowna.-pocałował mnie w nos.

Liam opadł obok mnie na kanapie.
-Nie chcę żebyś się na mnie denerwowała.
-Ja się nie denerwuje. Ja mam tylko dość tego, że potrzebna Ci jestem tylko wtedy kiedy nikt nas nie widzi i jesteśmy sami.-jęknęłam.
-Dobrze wiesz, że sam bym to najchętniej zmienił.-wyszeptał przyciągając mnie do siebie.-już niedługo.
-Obyś miał rację.-spojrzałam na niego.-bo ja długo na Ciebie czekać nie będę.
-Co masz na myśli?
-A to, że w końcu sobie odpuszczę i zacznę układać życie bez Ciebie.-odpowiedziałam.
-Nie będziesz miała powodów.-pocałował mnie przelotnie w usta i ruszył w stronę kuchni.
-Obyś miał rację.-krzyknęłam za nim zakładając bluzkę w momencie kiedy ktoś zapukał do drzwi.
-Owtórz.-krzyknął Liam.
Ruszyłam w stronę drzwi i lekko je uchyliłam. Jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam osobę stojącą za nimi.
-Co Ty tu robisz?-wyszeptałam.


Jest kolejny...
I już trzecie +18. Podoba się ?

Mam nadzieję, że pojawi się parę komentarzy.
Życzę miłego wieczoru.

Kolejny w już w czwartek albo nawet jutro wieczorem.

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 27

Perspektywa Liam'a.

Obudziłem się po godzinie 11. Kat jeszcze spała i słodko się uśmiechała przez sen. Pocałowałem ją w czoło oraz podniosłem się z łózka i założyłem leżące obok bokserki oraz spodnie. Zszedłem na dół w celu przygotowania śniadania dla siebie oraz mojej księżniczki. Byłem właśnie w trakcie ustawiania omletów na stole, gdy poczułem jej ramiona oplatające mnie w pasie.
-Liam.-odwróciłem się do niej-musisz wiedzieć, że mnie i Max'a nic nie łączy.
Spojrzałem w jej oczy, widać, że mówiła prawdę, ale nie całą.
-Ale?-zapytałem przytulając ją do siebie.
-Ale on mnie kocha.-wyszeptała nie patrząc mi w oczy.
Kocha. On ją kocha, a ja zostawiłem ją praktycznie z nim samą.
-A ty jego?
-Ja..-zawahała się.-Kocham Ciebie.-musnęła moje usta.
-Nie chcę się Tobą z nikim dzielić.
-Jak na razie to ja się dzielę Tobą.
Odsunąłem się od niej i pocałowałem w czoło.
-Kiedy ma termin?-zapytała siadając na krześle.
-Na początku marca.-dotknąłem jej dłoni.-smacznego.
Siedzieliśmy w milczeniu, a jedliśmy posiłek co chwilę się do siebie uśmiechając.
-Muszę się zbierać.-wyszeptała-Max i Prom będą się martwić.-wstała z krzesła.
Odprowadziłem ją do drzwi i pocałowałem.
-Zadzwonię. Kocham Cię.-musnąłem jej policzek, a potem patrzyłem jak odjeżdża swoim samochodem do domu.

Perspektywa Kat

-Jasna cholera Katm gdzie Ty byłaś?-krzyknęła Prom, kiedy weszłam do salonu.
Max siedział w na fotelu i wszystkiemu się przypatrywał jakby znał odpowiedź.
-Budzę się rano, a Ciebie nie ma. Myślałam, że zabawiasz się z Max'em, ale on spał.-jęknęła.
Zgromiłam ją wzrokiem i ruszyłam w stronę kuchni po butelkę wody.
-Nic takiego nie powiedziałam-jęknęła-ewidentnie na siebie lecicie.
-Zamknij się.-wtrącił się Max.
Wstał z fotela i ruszył do mnie do kuchni zostawiając Prom mruczącą samą do siebie.
-Byłaś u niego.-wyszeptał na tyle cicho, że usłyszeć go mogłam tylko ja.
-Byłam u niego.-odpowiedziałam wlewając wodę w szklankę.-ale go kocham.
-Nie widzisz, ze on Cię zwodzi?-zapytał opierając się o blat.
-On musi to robić, dla dobra zespołu.
-A ty masz cierpie?-uniósł brwi.
-Sama się na to zgodziłam Max.-smutno się uśmiechnęłam-cierpię, ale nie potrafię z niego zrezygnować.
-Ty nie chcesz z niego zrezygnować.-spojrzał na mnie-a co będzie jeżeli dziecko okaże się jego? Jeśli się z nią ożeni? Będziesz jego kochanką? Wtedy kiedy on będzie miał czas?-pytania wylewały się z jego ust.
-Nie wiem.-odpowiedziałam-nie wiem co będzie za miesiąc, za pół roku czy za kilka lat.
-A co planujesz teraz?
-Teraz? wracam do szkoły, którą skończę już w kwietniu i nie wiem co dalej.-napiłam się wody.-a Ty?
-Przenoszę się do Londynu.-zaśmiał się.
-Naprawdę?-uniosłam brew do góry-cieszę się.
-Ej, osoby które udają, że się tylko lubią-do kuchni wleciała Promise-idziemy na zakupy?
-Dobry pomysł-zaśmiałam się.
-Max, weź aparat.-roześmiała się Promo i poszła do pokoju zapewne się przebrać.
-Za 10 minut na dole.-uśmiechnęłam się do niego i poszłam sama zmienić ubranie.
-Mieliśmy jechać na zakupy-jęknęłam.
-Ale idziemy szukać mieszkania.-zaśmiała się Promo-i to tak, żeby mieć Max'a blisko siebie.
-Co?-odezwał się po raz pierwszy do niej.
-Wszystko słyszałam.-zaśmiała się.-I mam nadzieję, że będzie tak jak kiedyś.
Max mruknął coś niezrozumiałego i ruszył parę kroków przed nami robiąc zdjęcia.
-Zraniłaś go.-szepnęłam w jej stronę.
-Nie chciałam go oszukiwać. Nie mogę zaoferować mu nic więcej niż przyjaźń.
-Przynajmniej go nie oszukujesz.
-Jak myślisz jest szansa, że spotkamy tych chłopaków z One Direction?
Spojrzałam na nią jak na wariatkę. Ona nic nie wiedziała.
-Niezłe dupy z nich są.-zaśmiała się.
-Prom.-syknęłam
-No co? Jestem wolna.
-A on prawie wszyscy zajęci.
-Skąd wiesz?-spojrzała na mnie.
-Bo ich znam głupia.-szturchnęłam ją.
Spojrzałam na Max'a, który robił nam zdjęcia. Promise od razu uwiesiła się na mnie i zaczęła robić głupie miny, doprowadzając tym fotografa do śmiechu. Nasze chwilę zabawy przewały czyjeś nawoływania. Ktoś krzyczał moje imię. Odwróciłam się głowę w stronę skąd one dochodziły i zobaczyłam cały skład One Direction wraz z dziewczynami. O ironio. Max podszedł do mnie i potarł w celu pocieszenia moje ramię?
Prom spojrzała na mnie z zadowoleniem na twarzy, jej marzenie się ziściło. Zaczęli iść w naszą stronę. Pierwsza doleciała Molly i przytuliła się do mnie.
-Witaj Max.-podeszła również do niego.
Spojrzałam na Liam, całkiem szczęśliwy szedł trzymając Danielle za rękę nie obdarzając mnie ani jednym spojrzeniem. Jakby w ogóle nic się dzisiaj między nami nie wydarzyło.
-Molly-pomachała jej Promise-ja też tu jestem.
-Boże Salvatore.-krzyknęła brunetka-co Ty tu robisz?
-Jestem na spacerze jak nie widać. Kat, nie poznasz mnie z przyjaciółmi.-sprowadziła mnie na ziemię dziewczyna.
-Ym...już. To jest Harry.-pokazałam na loczka.-to Louis i jego dziewczyna Eleanor.-para się uśmiechnęła do niej.-to Zayn i Perrie.-teraz to Prom się uśmiechnęła.-tu jest Niall..-oczy obojga wyglądały jak dwie błyszczące monety.-a to jest..-spojrzałam na Liam'a przytulającego Danielle,- Liam i jego dziewczyna.-moje serce jak i ja cała krwawiło.
-Miło mi was poznać. Przyjaciele Katherine są moim przyjaciółmi.-uśmiechnęła się do niej.
-Zostajesz w Londynie?-zdziwiła się Molly.
-Tak.-zaśmiała się.-zresztą Max też zostaje, chyba między nim, a Ness coś jest-spojrzała na nas.
To samo uczynił Liam, obrzucił mnie smutnym wzrokiem, a ja żeby na niego nie patrzeć spojrzałam na uśmiechniętego Max'a. Kiwnęłam delikatnie głową, a on przyciągnął mnie do siebie.
Promise i Molly głośno się zaśmiały widocznie zadowolone.
-Idziecie z nami na kawę?-odezwał się Niall patrząc na Prom.
-Ja z chęcią.-zaśmiał się dziewczyna i podeszła do niego, zagadując go.
Czyżby jej wielka miłość już przeszła? Ta dziewczyna mnie załamuje.
Wszyscy razem ruszyliśmy w stronę kawiarni kiedy podszedł do mnie Liam.
-Zostawisz nas na chwilę samych?-spojrzał na Max'a.
Chłopak spojrzał na mnie i ruszył w kierunku moich przyjaciół.
-Co to ma być?-złapał mnie za ramiona Liam.
-Nic.
-Nic? Zachowujesz się jakby był Twoim chłopakiem.-odpowiedział z zazdrością?
-Jest moim przyjacielem .-odpowiedziałam zdenerwowana-a Ty z kim jesteś?
-Ze swoją dziewczyną.-odpowiedział po chwili.
Spojrzałam na niego i zamrugałam parę razy przy okazji odsuwając się od niego.
-To idź do swojej dziewczyny Liam.-odwróciłam się i zostawiłam go tam samego i zdezorientowanego.

Krótki i spieprzony ;c
Dziękuje za komentarze ! <3
Następny postaram się jak najszybciej ogarnąć :)